JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 02-12-2018 21:54:49,
odsłon: 184
PL
Wspomnienie o por. Janie Dutce, urodzonym w 1896 roku w Sowlinach na Moczarkach,
przysiółka położonego na pograniczu Sowlin i Łososiny Górnej w powiecie limanowskim.

   Jan Dutka, według opowiadania jego brata Kazimierza a mego ojca, również i jego młodszy brat Julian, byli legionistami. Swoją działalność legionową rozpoczął w 1913 roku w armii austriackiej, jeszcze podczas nauki w Gimnazjum imienia Jana Długosza w Nowym Sączu. Brał udział w ćwiczeniach strzeleckich oraz dzialaniach frontowych. Z tego powodu zdawał maturę wojenną w 1914 roku, o czym piszą imiennie archiwa Gimnazjum.

   Chronologiczny przebieg służby: „Wzięty do wojska austriackiego w 1915 roku. Służyłem do kwietnia 1916 roku jako jednostka ochotnicza, następnie 10 tygodni odbywałem szkołę oficerską, po czem przydzielony do ćwiczeń rekruta. W sierpniu 1916 roku wysłany na front, pełniłem służbe jako p.o. kapral i komendant plutonu karabinów maszynowych do lipca 1918 roku. Lipiec i sierpień przy Baonie Zapasowym w Bochni. Wrzesień i październik na powtórnym kursie karabinów maszynowych w Trzebini.”

   W 1919 roku Jan Dutka był porucznikiem 2 Pułku Strzelców Podhalańskich. Brał udział w Odsieczy Orląt Lwowa od kwietnia 1919 roku. Staczał boje z bolszewikami Armii Czerwonej oraz Ukraińcami w obronie wschodnich rubieży Polski, w Gołogórach, od Przemyśla do Zbaraża. Zatrzymał atak Ukraińców i stoczył zwycięską bitwę w miejscowości Mosty Wielkie, zmuszając Ukraińców do odwrotu i ugody polsko – ruskiej.

 

 Na fotografii poniżej polscy żołnierze w odzyskanym Lwowie, przed gmachem Teatru Wielkiego. Na uwagę zasługuje m.in. różnorodność elementów umundurowania. Ze zbiorów Marka Sukiennika.

 

 

 

   Jan był bardzo dzielnym i zdyscyplinowanym żołnierzem, zarówno w stosunku do siebie, jak i swoich podwładnych. W kożuchu jego znajdowało się siedemnaście odłamków pocisków zakręconych w wełnę kożucha, które się zatrzymały, a jemu nic się nie stało. Walczył jak zwykły żołnierz, będąc jednocześnie dowódcą kompanii karabinów maszynowych. Gdy jednak został ranny w rękę i otrzymał dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego, po tygodniu wrócił dobrowolnie na front, mówiąc: „Jestem żołnierzem i dowódcą, moje miejsce jest na froncie a nie w domu”.

   W czasie przeprowadzonej kontroli odcinka frontu w porze południowej, otrzymał śmiertelny postrzał pociskiem snajpera w brzuch, zatrutą kulą dum-dum. Po otrzymaniu postrzału jeszcze żył, a oddając duszę Bogu powiedział: „A co na to powie moja Mama? Odwieźcie mnie do Limanowej”.
Matka była autotytetem. Pułkownik Galica wówczas gdy się dowiedział o śmierci Janka powiedział, że gdyby on był przy tym, to zszyłby wnętrzności i uczynilby wszystko, żeby go uratować.

 

Na fotografii poniżej oddziały polskie na rynku miasta na Kresach, rok 1919. Brak opisu co do miejsca. Ze zbiorów Marka Sukiennika.

 

 

   Porucznik Jan Dutka zginął w Ostrowczyku Polnym kolo Bełza, w miejscowości Ostobuż, obok Krasnego, pod Lwowem. Koledzy frontowi ułożyli go na noszach i furmanką konną wieźli do szpitala frontowego w Krasnem, ale w drodze zmarł. Umieszczony w wagonie na węzłowej stacji kolejowej Krasne, został odesłany do Limanowej.

 

Na fotografii poniżej (wedle opisu na rewersie) dowództwo 23 p.p. we wsi Krasne, Małopolska, w 1919 roku. Ze zbiorów Marka Sukiennika.

 

 

 

Na fotografii poniżej oddział wojska polskiego w Małopolsce Wschodniej, w 1919 roku. Ze zbiorów Marka Sukiennika.

 

 

 

Na fotografii poniżej (wedle opisu na rewersie) Ukraińcy wzięci do niewoli, Małopolska, 1919 rok. Ze zbiorów Marka Sukiennika.

 

 

 

   Na wieść o śmierci porucznika Jana Dutki w Limanowej czekały tłumy ludzi, gdyż krążyło opowiadanie, że Ukraińcy rozsiekują Polaków. Po przyjeździe wagonu kolejowego ze zwłokami, który konwojowało trzech żołnierzy, do Babki Michałowej na Moczarki przybył wójt limanowski Józef Mamak, którego synowie też byli legionistami, w tym Adam kolega Janka lekarz weterynarii w stopniu kapitana, a jego brat później zginął w Auschwitz. Wójt zapytał Babcię, czy posiada grobowiec i oględnie powiedział, że będzie potrzebny, gdyż przywieziono z frontu prawdopodobnie zwłoki syna. Inna wersja mówi, że wcześniej przed wójtem, do Babki Michałowej na Moczarki przyszedł wysłany żołnierz, jako że Babka ma na wojnie syna. Żołnierz ostrożnie wypytywał, co słychać, co w domu, co w gospodarstwie, co w polu, a cały czas wtrącał słowa: wojna, wojna, ludzie na wojnie giną. Wreszcie Babka Michałowa się spostrzegła, zbladła i powiedziała: „To u mnie już po wojnie”. Ojciec Kazimierz pojechał na stację kolejową do Limanowej, gdzie w obecności wójta i lekarza otwarto wagon ze zwłokami. Kazimierz z trudem rozpoznał brata, po długiej blisko miesiąc podróży, w warunkach wojennych, w czerwcu na upale, w zaplombowanym wagonie. Brat Janek był bardzo zmieniony, zapuchnięty, siny i mało podobny do siebie. Ojciec poznał brata po włosach, szczegółach twarzy i mundurze.

 

Na fotografii poniżej kondukt pogrzebowy por. Jana Dutki. Widoczna część Kompanii Honorowej Wojska Polskiego oraz orkiestra. Fotografia ze zbiorów pana Jana Dutki z Moczarek.

 

 

 

   Przybyła również Kompania Honorowa Wojska Polskiego na pogrzeb, który odbył się w Limanowej z udziałem tłumu limanowian, o czym świadczą zdjęcia. Pogrzeb zamienił się w wielką manifestację patriotyczną. Było to w Limanowej duże wydarzenie. Siostra Janka, Józefa Ferencowa wspominała, że na pogrzebie widziała jak przy trumnie Janka stał „generał” i płakał. Prawdopodobnie był to pułkownik Galica. W pogrzebie uczestniczyła orkiestra wojskowa wraz z Kompanią Honorową wojska Polskiego, która oddała salwy karabinowe na cześć porucznika Jana Dutki. Stryj został pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari oraz Odznaka Orląt Lwowa. Wielkim przyjacielem ś.p.Janka był kapitan Ls - Kula. Zawsze też za życia, Janek odwiedzał księży Józefa i Walentego Dutków w Tuchowie- Piotrkowicach i w Szczurowej.

Porucznik Jan Dutka został pochowany w grobowcu rodzinnym obok swojego Ojca i siostry Jagusi, zaraz w lewo od bramy głównej na cmentarzu parafialnym. Do tej pory znajduje się tu nagrobek woskowy, postawiony przez kolegów żołnierzy, taki jakie w tym czasie wykonywano i stawiano poległym żołnierzom na cmentarzach wojskowych. Umieszczona na nagrobku tablica głosi:

 

Tu spoczywa ś.p.
JAN DUTKA
porucznik Wojsk Polskich
Poległ bohaterską śmiercią w obronie Ojczyzny
w walce z chajdamakami dnia 17.6.1919 roku.
Przeżył 22 r. życia
Cześć Jego Pamięci!

 

Według ówczesnej pisowni. Napis trudny do odczytania, z powodu starości. Powinno być: 27.6.1919 roku, oraz 24 rok życia. Obecnie tablica jest odnowiona.

 

 

 

Fot. Marek Sukiennik

 

 

 

Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy. Egzemplarz z fotografii to wtórnik grawerski ze znanej pracowni. „Zarówno krzyże Virtuti Militari, jak i Krzyże Walecznych, otrzymali za zasługi w wojnie 1920 roku tylko nieliczni. Stanowili oni zaledwie kilka procent spośród milionowej rzeszy, która służyła i walczyła w szeregach Wojska Polskiego w latach 1919-1920. Bardzo znaczny odsetek walczących stanowili ochotnicy.” - cytat za: Zbigniew Puchalski, Odznaczenia za załugi bojowe i wojenne w latach 1919-1920, Niepodległość i Pamięć 2/2, wyd. 1995

 

    Dla wspomnienia muszę dodać, że Julian jego brat, mimo iż należał do Legionów, nie brał udziału w walkach. W 1927 roku wyjechał do Argentyny, następnie przeniósł się do Urugwaju, gdzie żyje do dziś. Krzyż Virtuti Militari zabrał jeden z wujków Jan Kłosko, który był maszynistą kolejowym i brał udział we wszystkich powstaniach śląskich, w stopniu porucznika. Szablę zabrał drugi wujek, który był kierownikiem szkoły w Leszczynie. Uległa ona zniszczeniu podczas remontu domu. Mundur galowy jeszcze z czasów armii austriackiej zabrał mój ojciec, który również uległ zniszczeniu, gdyż był używany na występy dla kolędników i wypożyczany na przedstawienia sceniczne, a do końca zniszczyłem go ja, chodząc w nim podczas okupacji do szkoły. Dla ścisłości muszę dodać, że nasza Babcia „Michałowa z Moczarek” nie brała od Państwa Polskiego żadnych pieniędzy. Będąc wdową sama prowadziła gopodarstwo, utrzymując dwóch parobków, jak to się wtedy nazywało, do krów i wołów. Była wielką patriotką. Kiedy wieczorami zasiadała na stołeczku przy piecu, uczyła nas patriotycznych pieśni takich jak: „Rota”, „Jeszcze Polska nie zginęła”, „Płynie Wisła, płynie”, „Wiatr wionął szumnie po pustym stepie”, Ja jestem rycerz z miasta Ostrołęki”, „Alpuchara”, itp. Pieśń unosiła się w niebo, a w zaświatach wtórowało:

 

O mamo otrzyj swe oczy
z uśmiechem do mnie mów
Ta krew co z piersi mej broczy
to krew za miasto Lwów

 

Ja biłem się tak samo
jak starsi mamo chwal
Tylko mi Ciebie mamo
tylko mi Polski żal

 

Z skrwawionym karabinem
pierwszy stanąłem w bój
O nie płacz matko za synem
co za ojczyznę padł

 

Z krwawą na piersiach plamą
odchodzę dumny w dal
Tylko mi Ciebie mamo
tylko mi Polski żal

 

O mamo czy jesteś ze mną
nie słyszę Twoich słów
Bo w oczach mi jakoś ciemno
obroniliśmy Lwów

 

Stać będzie kraj nasz cały
stać będzie Piastów gród
Zwycięży Orzeł Biały
zwycięży polski lud.

 

   Ojciec mój został powołany do wojska dopiero w 1920 roku, na półroczne przeszkolenie do Częstochowy, kiedy to bolszewicy podeszli pod Warszawę, ale w walkach udziału nie brał. Następnie został ponownie zmobilizowany w 1939 roku. Ojciec był bardzo zdziwiony, gdy na afiszu mobilizacyjnym widniały same starsze roczniki, a w tym także i jego rocznik, podczas gdy młodsze roczniki były pominięte. Idąc na wojnę pożegnał się z rodziną, z żoną i dziećmi oraz z postawioną nową chatą, i powiedział: „Idę na wojnę, aby już moje dzieci nie musiały iść”. Mam jeszcze przed oczami, jak mama niepewna czy on wróci wygląda przed progiem chaty. Ot, zupełnie jak w arii opery Kleofasa Ogińskiego „Pożegnanie ojczyzny”:
„Widzę jak ojciec strzeże synów, swoich synów, igrających w cieniu drzew! Widzę jak matka, niepewna czy on wróci, prosi Boga, błaga Boga, by łagodził wojny gniew!”.

   Ojca do pociągu na stację kolejową w Limanowej odprowadzałem ja. Był to ostatni pociąg jaki odchodził w kierunku Nowego Sącza. Wraz z ojcem do pociągu wsiedli wszyscy podlegający mobilizacji celem wcielenia. W drodze pociąg był ostrzeliwany z samolotu niemieckiego od samej Limanowej aż do Nowego Sącza. Dworzec sądecki podobnie jak i limanowski został zbombardowany, zniszczony bądź spalony. Zginął wtedy Naczelnik Stacji Nowy Sącz. Z powodu ostrzeliwania, pociąg zmuszony był zatrzymać się w Męcinie, a pasażerowie chowali się pod wagonami pociągu. W końcu samolot niemiecki, który ostrzeliwał pociąg, wzięty został w krzyżowy ogień przez polska obronę i trafiony. Zdołał jednak wylądować na polach w pobliżu Sącza. Okazało się, że z samolotu wyszedł pilot niemiecki – był nim siedemnastoletni chłopak, który rozpłakał się, że nie zginął. Został on wzięty do niewoli w Nowym Sączu. Pociąg w końcu dobrnął do celu. Ojciec jednak nie został wcielonu do wojska. W jednostce wojskowej w Nowym Sączu powiedziano: „Ojcowie, pocoście tu przyszli, mamy dosyć młodych”. A wszystko już było w rozsypce. Ojciec powrócił do domu pieszo, nocą, 25 kilometrów, bo żadne pociągi już nie kursowały. Na progu domu siedziała mama i oczekiwała. Noc była ciepła, a w jej ciszy nagle dosłyszała głośne rozmowy, które dochodziły z dala, od Dębiny. Były to głosy powracających ze Sącza, a w tym i naszego ojca. Radość była nie do opisania. Ojciec już w żadnych walkach udziału nie brał. Był WZOROWYM ROLNIKIEM i kmieciem z dziada pradziada na Ojczystym Zagonie.

 

Autor: Michał Dutka, syn Kazimierza – bratanek porucznika, Kraków, 27.II. 1991 r.
Z maszynopisu przepisał za zgodą autora, zachowując oryginalną pisownię, Marek Sukiennik.

 

Na fotografii poniżej autor wspomnień Michał Dutka (z lewej). Ze zbiorów pana Jana Dutki z Moczarek, brata Michała.

 

 

 

 

Dąb Moczarki na tle rogu stodoły, 2006 rok. Niemy świadek dziejów rodziny Dutków. Ze zbiorów pana Jana Dutki z Moczarek.

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem