JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 04-02-2019 22:06:40,
odsłon: 318
PL
Pielgrzymka Węgrów z darami dla Jabłońca
Jabłoniec, cmentarz wojenny nr 368. Poniedziałek, 20 maja 2013 roku, godz.10.00

   Poniedziałkowe upalne przedpołudnie, 20 maja 2013 roku. Cmentarz wojenny nr 368 na Jabłońcu, leżący w Okręgu X, zwanym Limanowskim, Oddziału Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie. W oczekiwaniu na wizytę licznej, bo czterdziestoosobowej, grupy węgierskich miłośników i pasjonatów historii, bratnich dusz w odkrywaniu i popularyzowaniu historii, członków Towarzystwa Przyjaciół Isonzó na czele z  dr Gyuli Bedécs. Isonzo to w wielkim uproszczeniu część frontu włoskiego, gdzie w latach 1915 – 1917 stoczono dwanaście bitew. Dyslokowane były tam pułki z frontu galicyjskiego; walczyły tam regimenty „polskie”, rekrutujące się z żołnierzy narodowości polskiej z Galicji; wykrwawiały się tam również pułki węgierskie.

   Już od rana po jabłonieckim wzgórzu krzątają się limanowscy pasjonaci historii, czyniąc ostatnie przygotowania do przyjęcia gości - bratanków Madziarów. Mocują flagi w barwach narodowych Węgier i Polski, usuwają śmieci po weekendowych pseudoturystach, zapalają znicze. O godz. 9.30 na Jabłoniec przybywają: Burmistrz Miasta Limanowa mgr inż.  Władysław Bieda, Zastępca Burmistrza mgr Wacław Zoń, w towarzystwie mgr Jolanty Szyler, Dyrektor Wydziału Promocji, Kultury, Sportu i Turystyki, by zlustrować stan przygotowań do uroczystości. W międzyczasie rekonstruktorzy sprawnie dociążają się dziesiątkami kilogramów umundurowania, ekwipunku i uzbrojenia. No cóż, wojaczka – nawet taka „na niby” – to trudne i męczące zajęcie. Tak na marginesie, łączna waga umundurowania, ekwipunku wraz z uzbrojeniem żołnierza monarchii austro-węgierskiej to przeszło 28 kg!

   Punktualnie o godz. 10.00 podjeżdża autokar z oczekiwanymi gośćmi. Przybyłych Węgrów wita Gospodarz Miasta Limanowa, Burmistrz wraz z Zastępcą. Obecność najwyższych władz magistrackich nadaje spotkaniu wysoką rangę. Przed kaplicą – mauzoleum w zwartym szyku staje drużyna limanowskich rekonstruktorow. Madziarzy nie skrywają zdziwienia i zaskoczenia widokiem przystojnych wojaków, w tym huzarów w charakterystycznych barwnych strojach, czerwonych portkach, złotych szamerunkach i czakach z kitami z końskiego włosia. Trzaskają migawki aparatów i błyskają flesze. Po oficjalnej części spotkania z przemówieniami Burmistrza i przedstawicieli delegacji węgierskiej, jeden z Madziarów, akompaniując sobie na akordeonie, intonuje starą żołnierską pieśń węgierską o huzarach strzegących Bram Karpat, czyli przełęczy wiodących na Górne Węgry, a dalej na Nizinę Węgierską. Oczywiście, nie może też zabraknąć hymnu węgierskiego. Na skwerze przed kaplicą dumnie łopoce na wietrze czerwono-biało-zielona flaga z herbem Węgier. Obok biało-czerwone flagi z orłem w koronie. Węgierscy huzarzy i polscy legioniści Józefa Piłsudskiego, ramię w ramię, jak w pamiętnym roku 1914, tu, w Galicji. Polsko-węgierskie braterstwo broni i odwieczna przyjaźń miedzy naszymi narodami znów materializują się w to majowe przedpołudnie, na ziemi uświęconej węgierską krwią.

   Bariera językowa w oficjalnej części przełamywana jest drogą dwuetapowego tłumaczenia, z języka polskiego na angielski, i dalej na węgierski. Węgrzy wnoszą na cmentarz dwie tablice sporych rozmiarów poświęcone głównie pułkownikowi Othmarowi Muhrowi, zatytułowane: Bohater jednej przełomowej bitwy. Jedna w języku węgierskim, druga w języku polskim. Jest tam również mowa o cesarsko-królewskich huzarach 9. regimentu grafa Nádasdy’ego z Sopronia (Ödenburg), którym to oberst Othmar Muhr dowodził podczas szturmu Jabłońca. Jak wynika z rozmów z uczestnikami delegacji, spora ich część pochodzi z tego miasta; inni z Budapesztu, Győr. Na prośbę strony węgierskiej tablice te mają być umieszczone przy cmentarzu.

   W części nieoficjalnej prowadzone są miłe rozmowy między Polakami i Węgrami. Trochę po niemiecku, trochę po rosyjsku (szczególnie ci nieco już w wieku zaawansowani). Młodsi wykazują się znajomością języka angielskiego. Pozowanie do wspólnych fotografii, wymiana adresów e-mailowych, prezentacja żołnierskiego ekwipunku i uzbrojenia. Sporym zainteresowaniem cieszy się, zaimprowizowana naprędce, wystawa pamiątek z epoki monarchii naddunajskiej. Z pięknej oryginalnej litografii spogląda ostatni Cesarz Austro-Węgier, Karol I Habsburg-Lotaryński, z Bożej Łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, et., wyniesiony na ołtarze 3 października 2004 roku w Rzymie przez Papieża Jana Pawła II.

Piękniejsza połowa delegacji węgierskiej bierze pod ręce dziarskich żołnierzy, pozując do pamiątkowych fotografii. Szczególnym wzięciem cieszy się rosły i przystojny sołdat imperialnej armii carskiej z 59. lubelskiego pułku piechoty, z 15. dywizji piechoty z Odessy, z 8. Armii gen. kawalerii Aleksieja Aleksiejewicza Brusiłowa (w tej roli Krzysztof Toczek).

Węgrzy zwiedzają cmentarz, zapalają znicze, składają wieńce na grobach. Po przeszło godzinnym pobycie Madziarzy opuszczają jabłonieckie wzgórze kierując się ku Gorlicom.

Uroczystość dobiega końca.

   Dziękuję Panu Burmistrzowi Władysławowi Biedzie, który wykazuje wielkie zrozumienie dla idei wykorzystania dziedzictwa Wielkiej Wojny i relacji polsko-węgierskich w promocji Limanowej, za zaproszenie grupy rekonstrukcyjnej do uświetnienia tej niewątpliwie udanej imprezy. To dla nas, rekonstruktorów, istotne moralne wsparcie i satysfakcja, rekompensująca nasz trud. Dziękuję także Panu Wacławowi Zoniowi, Zastępcy Burmistrza, za obecność na Jabłońcu i życzliwość. Słowa podziękowania kieruję do Asystenta Burmistrza, Jerzego Mola oraz do Dyrektor Wydziału Promocji, mgr Jolanty Szyler, z którymi to czynione są robocze ustalenia.

   Majowe spotkanie Polaków i Węgrów na Jabłońcu nie miałoby tak godnej oprawy, gdyby nie przeprowadzone wcześniej - dwuetapowe - prace porządkowe, w które zaangażowała się głównie młodzież szkolna i gimnazjalna z ZSS nr1 w Limanowej pod opieką  Dyrektor mgr Kazimiery Zięby i jej podwładnych: Wicedyrektor mgr Grażyny Nowak, mgr Janusza Kądziołki (którego talentów organizacyjnych nie sposób nie docenić) i mgr Moniki Futiakiewicz. Należy dodać, iż Pani Dyrektor z wielkim zaangażowaniem wspiera inicjatywy Stowarzyszenia i kładzie duży nacisk na wychowanie młodzieży w duchu umiłowania Ojczyzny.

   Szczególne słowa podziękowania kieruję do kolegów i przyjaciół – rekonstruktorów. Zawsze mogę liczyć na niezawodne stawiennictwo się rodziny Twarogów z ul. Grunwaldzkiej: Józefa, Jana, Tomasza, Władysława oraz Pawła Bąby. W naszych szeregach staje – wyróżniający się nienaganną postawą żołnierską -  Krzysztof Toczek, którego ojciec, przedwojenny podchorąży, spędził wojnę w niemieckich obozach jenieckich. Z wielką pasją  uwiecznia nas na fotografiach (na których sam bardzo rzadko gości) Roman Szuszkiewicz, którego przodkowie wywodzą się z Kresów. Przyszłością grupy są młodociani (póki co) żołnierze, którzy połknęli bakcyla rekonstrukcji i z wielkim entuzjazmem – jeśli im tylko czas na to pozwala – stają w żołnierskim ordynku. Mam nadzieję, iż będą kontynuować tę pasję w przyszłości.

 

 

Tekst: Marek Sukiennik

Fotografie: śp. Roman Szuszkiewicz

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem