JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 15-08-2016 13:19:06,
odsłon: 425
PL
Pamięci Sługi Bożego O. Józefa Palewskiego, rodaka limanowskiego, cz.1
Pamięci Sługi Bożego O. Józefa Palewskiego, redemptorysty, rodaka limanowskiego, kandydata na ołtarze w 72. rocznicę męczeńskiej śmierci w Powstaniu Warszawskim część I

   „Wielkim jest człowiek, któremu wystarczy

     Pochylić czoła,

     Żeby bez włóczni w ręku i bez tarczy

     Zwyciężył zgoła!”

                                                                            Cyprian Kamil Norwid, Wielkość, fragment

 

   Sierpień jest dla naszej Ojczyzny miesiącem wyjątkowym, szczególnym, kumulującym treści religijne, patriotyczne i historyczne. Oczy Polaków zwrócone są ku Jasnej Górze. Dziesiątki tysięcy pątników podejmuje trud pielgrzymowania do Częstochowy, by stanąć przed obliczem Pani Jasnogórskiej. Sierpień ożywia także legendę i Pierwszej Kompanii Kadrowej, co wyruszyła (6 sierpnia 1914 roku) z podkrakowskich Oleandrów na Kielce, by wskrzesić Rzeczpospolitą, i Cudu nad Wisłą (od 12 do 25 sierpnia 1920 roku), co położył tamę bolszewickiej hołocie, i wreszcie Powstania Warszawskiego (od 1 sierpnia do 3 października 1944 roku), heroicznego  zrywu w obronie suwerenności i godności.

   Dla mojego pokolenia miesiąc sierpień to pamięć, doświadczenie i entuzjazm porozumień sierpniowych pamiętnego roku 1980, wieńczących strajki i protesty robotnicze, głównie na Wybrzeżu, wbijających  gwoździe do trumny komuny w Polsce. Kolejny, bynajmniej nie ostatni, etap na drodze ku niepodległości.

   Sierpniowa (i wrześniowa) hekatomba ofiar, którą Stolica opłaciła marzenia o wolności, sprawiła, że Powstanie Warszawskie zaliczane jest do najtragiczniejszych wydarzeń w najnowszej historii naszego narodu. Nie wdając się w dysputy o celowości jego wybuchu i odsuwając na bok osądy o militarnych i politycznych następstwach upadku powstania, przywołam w poniższym opracowaniu okoliczności męczeńskiej śmierci – w czasie Rzezi Woli, dokonanej przez niemieckie hordy SS i policji – krajana limanowskiego, ks. Józefa Palewskiego ze Zgromadzenia OO.Redemptorystów (Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela), urodzonego 22 marca 1867 roku w Starej Wsi k.Limanowej (obecnie ul.Wiejska). Mam ku temu osobiste szczególne powody. Otóż dla moich dzieci, po kądzieli, Sługa Boży O. Józef Palewski (nazwisko rodowe: Pałka) jest rodzonym bratem ich prapradziadka, Jana Pałki z Pagórka (nazwa starowiejskiego przysiółka). Moja teściowa, Zofia Franczak z domu Pałka, wnuczka Jana Pałki, urodzona w 1927 roku, jest prawdopodobnie ostatnią żyjącą osobą w Limanowej, pamiętającą o.Józefa Palewskiego, gdy latem 1940 roku, z okazji jubileuszu 50-lecia kapłaństwa, po raz ostatni odwiedził rodzinną Starą Wieś, i w limanowskim kościele odprawił Mszę Świętą. Ale o tym napiszę następnym razem.

   W pierwszych dniach sierpnia powstańcza armia zdołała opanować tylko część lewobrzeżnej Stolicy, w tym całkowicie – dzielnice: Stare Miasto, Śródmieście, Powiśle i Wolę oraz częściowo: Ochotę, Mokotów i Żoliborz. Po początkowych sukcesach na powstańcze pozycje posypały się wściekłe kontrataki przeciwnika, który – otrząsnąwszy się z zaskoczenia – otrzymał posiłki, przegrupował siły w Korpsgruppe pod dowództwem SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego i przystąpił do bezwzględnej pacyfikacji Warszawy. Historycy wyliczyli, że po stronie niemieckiej Powstanie tłumiło blisko 190 różnego rodzaju formacji: regularnych, policyjnych, broni SS, kolaboracyjnych.

Szczególnie złą sławę zyskała brygada SS (policji z Poznania, Kraju Warty) dowodzona przez SS-Gruppenführera i gen. ltn. policji Heinza Reinefartha oraz Brygada Szturmowa SS RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia) pod dowództwem SS-Brigadeführera (płk) Bronisława Kamińskiego, sformowana z Rosjan i Białorusinów, którzy przeszli na stronę niemiecką, odpowiedzialna za rzeź prawie 10 tys. bezbronnych cywilnych mieszkańców Ochoty, w tym kobiet i dzieci. Innymi okrutnymi i złowieszczymi formacjami były: brygada kryminalistów SS-Oberführera Oskara Dirlewangera, dwa muzułmańskie bataliony złożone z Azerów i Turkmenów oraz 3. pułk rosyjskich kozaków dońskich płk. Jakuba Bondarenki , które to oddziały wymordowały na Woli blisko 40 tys. cywili, w tym rannych w szpitalach.

   Ppłk Jan Mazurkiewicz ps. ”Radosław”, szef Kedywu, w Powstaniu dowódca elitarnego Zgrupowania AK „Radosław”, toczącego w sierpniu ciężkie walki na Woli, w rejonie ulic: Okopowej, Mireckiego, Młynarskiej, Wolskiej, Żytniej i Karolkowej, pisał w raporcie:

„Paląc kolejno domy, wycinają ludność na Woli”.

   Dzień 5 sierpnia 1944 roku przeszedł do historii martyrologii polskiego narodu jako „czarna sobota” na Woli. Szacuje się, że tego upalnego dnia żołnierze z oddziałów Reinefartha i Dirlewangera wymordowali ze szczególnym okrucieństwem i bestialstwem ( wrzucanie żywych dzieci i matek do płonących piwnic, rozbijanie dziecięcych główek kolbami karabinów, gwałty na kobietach, egzekucje personelu, rannych i chorych w szpitalach, likwidacja sierocińca) ponad 40 tys. mieszkańców. W niedzielę, 6 sierpnia, przed świtem, esesmani z Sonderbataillon Dirlewanger wkroczyli na teren klasztoru Ojców Redemptorystów przy ul. Karolkowej 49. W klasztorze mieszkało 31 zakonników, w tej liczbie 7 kleryków. W zabudowaniach klasztornych schroniła się ponadto duża grupa ludności cywilnej – okolicznych mieszkańców. Wszystkich wypędzono z budynku i pod eskortą doprowadzono do punktu zbornego (obozu przejściowego) mieszczącego się w kościele św. Wojciecha przy ul.Wolskiej 76. Naprzeciw kościoła, pod adresem Wolska 79-81, mieściła się fabryka Kirchmayera i Marczewskiego, produkująca żywność i artykuły rolnicze, z własnym składem maszyn i narzędzi rolniczych. Dirlewangerowcy poprowadzili pojmanych redemptorystów na niewielki plac przed fabryką i tam dokonali na nich publicznej egzekucji. Oto relacja naocznego świadka:

 

   „Ojcowie stali w luźnym dwuszeregu, twarzami ku spalonym kamienicom. Stali spokojnie, jak skamieniali. Wtenczas na naszych oczach rozpoczęto strzelać do ojców. Wyższy gestapowiec podchodził po kolei do każdego z tyłu i strzelał z automatu w kark, a gdy ciało omdlałe opadało, jedną i drugą serią z automatu dopełniał zbrodni. I tak zastrzelił wszystkich. Pozostawił tylko ojca przełożonego. Ten musiał patrzeć na wszystko. Gdy wreszcie po jakichś pięciu minutach, gdy już sadysta gestapowiec nasycił się widokiem morderstwa i widokiem nieszczęśliwego ojca rektora, obszedł trupy wokoło i zaszedł z frontu, wymierzył ojcu rektorowi w czoło i dał serię” (Cytat za: O.prof.Paweł Mazanka CSsR, Heroizm na przekór bestialstwu, Nasz Dziennik, sobota-niedziela 11-12 września 2010 roku).

 

   Z rąk niemieckich zbirów i żołdaków, w imię obłąkańczej ateistycznej hitlerowskiej ideologii, z nienawiści do wiary i do habitu, zginęło trzydziestu redemptorystów: ojców, braci i kleryków; pośród nich - nasz rodak, siedemdziesięciosiedmioletni o.Józef Palewski ze Starej Wsi k.Limanowej. Jako jedyny uszedł z życiem o. Jan Piekarski (zmarł 22 października 2012 roku w Szpitalu Wolskim w Warszawie w wieku 88 lat). Ciała pomordowanych zakonników poukładano na stosach ofiar wcześniejszych egzekucji, oblano benzyną i spalono. Aby zatrzeć ślady ludobójstwa i zapobiec wybuchowi epidemii, Niemcy utworzyli oddział złożony z silnych mężczyzn, wybranych przymusowo spośród pojmanych mieszkańców Woli, tzw. Verbrennungskommando Warschau, którego zadaniem było zbieranie i palenie ciał ofiar eksterminacji.  Oto kolejna relacja naocznego świadka, członka komanda:

 

   „W poniedziałek wybrano grupę mężczyzn do roboty, rozebrano ich do koszul i poprowadzono, ale zakazano się oglądać. Ja także dostałem się do takiej grupy. Gestapo używało nas do zacierania śladów potwornych zbrodni. W poniedziałek dopalaliśmy szczątki na polu naprzeciw św. Wojciecha. Tam były dwa pola masowej egzekucji, jedno bliżej ulicy Syreny, a drugie tuż pod murami kamienic. Trupów było bez liku, jak drzew. Stos trupów. Jedne były już spalone, inne podpalane, a inne tylko przypalone. Niemożliwy fetor spalenizny. Składaliśmy na stos niedopalone trupy wraz z deskami i drzewcem; polewał to Niemiec jakimś płynem, który po rzuceniu zapałki zaraz wybuchał płomieniem i obejmował cały stos. We wtorek również wyprowadzono nas na to pole do spalania. Pod wieczór poprowadzono nas na to drugie pole, gdzie był skład narzędzi rolniczych. Tam po szczątkach poznałem ojców z Karolkowej. Leżały bowiem buty zakonne, pasy, różańce i medaliki. Na szerokim stosie trupów niedopalonych widać było to głowy, to ręce i nogi lub na wpół spalone ciała” (Cytat za: artykuł prasowy, Wola – Losy klasztoru na Karolkowej, Nasz Dziennik, 29-30 lipca 2000 roku).

 

   Historycy szacują, że tego dnia („czarna niedziela”), tylko na tym placu, niemieccy oprawcy zamordowali i spalili ok. 2 tys.  niewinnych mieszkańców Woli. Trzej księża: ks.Stanisław Mączka, ks.Stanisław Kulesza oraz ks.Roman Ciesiałkiewicz, sprawujący posługę w kościele św. Wojciecha przy ul.Wolskiej, zamienionego w pierwszych dniach sierpnia na obóz przejściowy, ponieśli śmierć z rąk niemieckich żandarmów za pomoc udzielaną więźniom.

   11 września 2010 roku odbyła się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika, upamiętniającego martyrologię redemptorystów i dwóch tysięcy mieszkańców Woli.

   Z uwagi na zbliżający się miesiąc sierpień i przypadającą w nim rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego i śmierci Sługi Bożego o.Józefa Palewskiego, odstąpiłem od chronologii, by wpierw przypomnieć okoliczności jego męczeńskiej śmierci. W kolejnych artykułach przybliżę postać tego niezwykłego kapłana, misjonarza, pisarza i tłumacza, niestrudzonego propagatora kultu maryjnego, kreśląc krótką biografię i zamieszczając garść wspomnień, które zachowały się w rodzinie Pałków.

                                                                                          

Bibliografia:

  1. O. Prof. Paweł Mazanka CSsR, Heroizm na przekór bestialstwu, Nasz Dziennik, 11-12 września 2010
  2. Walenty Gawron, Wspomnienie o ks. Józefie Palewskim, „Mater Dolorosa” Biuletyn Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej, 1993 nr 4/35 s.29-31
  3.  Zbiory własne autora

Autor: Marek Sukiennik

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem