JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 22-09-2017 21:55:25,
odsłon: 651
PL
Kirlibaba - kwatera legionowa - wrzesień 2017
"... Legiony polskie dźwignęły go w zwyż Przechodząc góry, doliny i wały, Dla Ciebie Polsko i dla Twej chwały. ”

   Pod koniec 1914 roku rosyjska grupa operacyjna „Dniestr” prowadziła na terenie Bukowiny i Czarnohory ofensywę przeciwko wojskom austro-węgierskim, a konktretnie przeciwko grupie operacyjnej gen. Karla freiherra von Pflanzer-Baltina.

 

Medal okolicznościowy wybity na cześć gen. Karla von Pflanzer-Baltina. Na awersie popiersie generała i umieszczony na obwodzie napis: General der Kavallerie Karl Freiher von Pflanzer-Baltin Kommandant der K.u.K. 7. Armee . Na rewersie medalu panorama Czerniowiec i napis: Czernowitz 17. Februar 1915.

 

 

Oddziały carskie zaczęły przenikać przez przełęcze karpackie na terytorium państwa węgierskiego, w kierunku na Nizinę Węgierską, siejąc panikę i postrach wśród mieszkańców górskich osad i przygranicznych miast. W styczniu 1915 roku gen. kawalerii Aleksiej Aleksiejewicz Brusiłow, dowódca 8. Armii (jeden z najzdolniejszych i najwybitniejszych  dowódców polowych armii carskiej, VIII Korpus z jego armii walczył w Bitwie Limanowskiej w grudniu 1914 roku), otrzymał rozkaz sforsowania Przełęczy Dukielskiej i wyjścia na Górne Węgry. Utrata niezwykle ważnych pod względem strategicznym przełęczy karpackich (zwanych bramami Węgier) byłaby ciosem w austro-węgierskie plany obrony. Zatem w styczniu 1915 roku  szef sztabu generalnego armii austro-węgierskiej gen. Franz Conrad von Hötzendorf zadecydował o przeprowadzeniu operacji zaczepnej, zwanej zimową ofensywą karpacką, która miała na celu wyparcie sił rosyjskich poza linię Karpat.

Patrol kozaków uralskich na ulicach miasta. Kozacy, świetni jeźdźcy i wojownicy, budzili postrach nie tylko wojennymi wyczynami, w tym grabieżami i gwałtami, ale także i wyglądem. Stara rosyjska karta pocztowa, użyta jako „zdobycz wojenna” do korespondencji (Feldpost) przez żołnierza koalicji państw centralnych.

 

 

   W walkach w Karpatach Wschodnich wzięły udział 2. i 3. pułki piechoty Legionów Polskich wraz z legionową kawalerią (2.i 3. szwadrony ułanów) ,  bateriami (1. i 2. baterie) artylerii i służbami pomocniczymi pod dowództwem gen. Karola Durskiego-Trzaski, przerzucone koleją na Wegry, do Husztu (w Kotlinie Marmaroskiej), 30 września 1914 roku. 2 pułk piechoty Legionów (pod dowództwem płk. Zygmunta Zielińskiego) wyjechał z Krakowa, natomiast 3. pułk piechoty (pod komendą ppłk. Józefa Hallera) – z Mszany Dolnej.

 

   Wyjazd na front. Karta pocztowa wydana nakładem Wiedeńskiej Delegacyi Samarytanina polskiego na cele Legionów i Samarytanina polskiego z  obiegiem pocztowym z 1915 roku na Śląsk.

 

 

 

Pochód legionistów. Mal. Wincenty Wodzinowski. Karta pocztowa wydawnictwa Kraj. Stow. Czerwonego Krzyża.

 

 

Pułkownik Zieliński, dowódca II. pułku oraz pułkownik III pułku: Józef Haller de Hallenburg ze swoim sztabem w Mołotkowie 29-go października 1914.  Karta pocztowa z serii: The Polish Legion in the European War, 1914. Wyd. M.H.M. 1915.

 

   Już w pierwszych tygodniach października 1914 roku legioniści wyparli kozaków z komitatu marmaroskiego, odzyskując m.in. Syhot Marmaroski (węg. Máramarossziget). Sygiet Marmaroski, Rafajłowa, Zielona, Nadwórna, Mołotków, Pasieczna, Cokołówka, Ökörmező, Kirlibaba, Horocholina, Porohy, Niżniów to tylko niektóre z wielu pól bitewnych na szlaku bojowym pułków karpackich od września 1914 roku do marca 1915 roku, kiedy to wycofano je (na krótko zresztą) z pierwszej linii na odpoczynek, reorganizację i przezbrojenie. 16 marca 1915 roku komendant Legionów Polskich gen. Karol Durski – Trzaska wydał  rozkaz, który otwierał drogę do utworzenia z jednostek legionowych walczących w Karpatach Wschodnich i na Bukowinie II Brygady Legionów. Sprawy organizacyjne powierzono pułkownikowi Józefowi Hallerowi. 15 kwietnia 1915 roku okolicznościowym rozkazem powołano formalnie II Brygadę zwaną Karpacką lub Żelazną.

Formalny zwierzchnik Legionów Polskich, Ekscelencja marszałek polny porucznik Karol Durski h. Trzaska na karcie pocztowej wyd. NKN.

 

 

Departament Wojskowy NKN informował:

    „Owacyjnie w Krakowie żegnane oddziały Legionów zostały skierowane do północnych Węgier, do której to części kraju dochodzić już poczęły patrole wojsk nieprzyjacielskich. Powszechnie sądzono, że młodzi legioniści, z których większość odbyła tylko kilkutygodniowe ćwiczenia, a których wyekwipowanie również nie było kompletne, nie zostaną natychmiast wysłane na linie boju. Postępy jednak wroga na ziemi węgierskiej zmusiły naczelną komendę do natychmiastowego wypróbowania sprawności bojowej Legionu. Po męczącej kilkudniowej podróży koleją wywagonowano legionistów w Huszt i natychmiast posłano w wir walki. Rosyjskie oddziały, które składały się tutaj głównie z plądrujących oddziałów kozackich, w popłochu cofać zaczęły się ku Karpatom. Jedynie pod Marmarosz- Sziget próbowali Rosyanie oporu, lecz i ten złamany został gwałtownym atakiem. Pędząc przed soba Rosyan znalazły się pułki Legionu przed dziką przełęczą pantyrską, która była jedyną do Galicyi prowadzącą drogą. Znawcy militarni twierdzieli, że przejście przełęczy pantyrskiej przez znaczniejsze siły jest prawie niemożliwe. Tembardziej wątpiono by młody i niewyszkolony oddział Legionów ciężkiemu zadaniu wybudowania drogi podołał. Znawcy zapomnieli jednakże o jednej okoliczności. Za przełęczą pantyrską leżała Polska, do której za wszelką cenę dojść chcieli dzielni jej obrońcy. Pod kierunkiem podporuczników Słuszkiewicza, Malisza i Grzywińskiego rozpoczęto pracę. Przez bagniste łąki, górskie rzeki, strome góry, przez które żadna scieżka nie prowadziła, musiano budować nową drogę. A przecież w przeciągu tygodnia droga była gotowa i Legiony mogły przejść Karpaty, by znaleźć się na ojczystej ziemi. Na szczycie przełęczy pantyrskiej obok drogi, która nazwę Drogi Legionów otrzymała, ustawili legioniści krzyż, który głosił, że:

 

                                                "… Legiony polskie dźwignęły go w zwyż

                                                Przechodząc góry, doliny i wały,

                                                Dla Ciebie Polsko i dla Twej chwały. ”

[cytat za: A.W. Inlender, Wielka Wojna, tom II, str. 92]

 

Na fotografii poniżej (karta pocztowa nakładem Wiedeńskiej Delegacyi N. K. N. i Samarytanina polskiego na cele humanitarne Legionów i Samarytanina; obieg pocztowy na Śląsk Cieszyński z korespondencją legionisty) Sztab z Ex. Durskim w Karpatach. Ta sama fotografia na innej karcie pocztowej z epoki jest opisana na rewersie: Krzyż postawiony przez Legionistów na granicy Węgier i Galicyi w przemarszu przez Przełęcz Pantyrową 13-go października 1914.

 

 

   Pułki karpackie, przeorganizowane i podzielone 26 listopada 1914 roku w dwie grupy taktyczne (jedna pod komendą podpułkownika Józefa Hallera, druga pod dowództwem gen. Karola Durskiego-Trzaski), przydzielono do grupy operacyjnej gen. Pflanzera-Baltina; oddziały legionowe ppłk. Hallera do grupy zachodniej wojsk gen. Pflanzera-Baltina, natomiast oddziały gen. Durskiego-Trzaski do grupy wschodniej, operującej na Bukowinie.  Na fotografii poniżej legioniści w trakcie walk o Nadwórną w październiku 1914 roku.

 

 

Święta Bożego Narodzenia przyszło spędzić młodym legionistom z dala od domu i bliskich, w polu, w Karpatach Wschodnich. Komendant Legionów Polskich (nominowany 23 września 1914 roku) Ekscelencja marszałek polny porucznik (Feldmarschalleutnant) Karol Durski h. Trzaska wydał okolicznościowy rozkaz:

 

Rozkaz gwiazdkowy komendy Legionów.

 

   W dzień wigilijny komenda Legionów wydała następujący rozkaz, który ogłoszony został wszystkim oddziałom walczącym w Karpatach:

 

L e g i o n i ś c i  p o l s c y !

 

   „Trzy miesiące dobiegają kresu, odkąd opuściwszy rodzinny swój dom poszliście pod moją komendę, aby przelać krew za Ojczyznę, aby przepędzić wroga i oczyścić nasz kraj z moskiewskiego mrowia. Trzy miesiące trudów wojennych, marszów, walk i rozmaitych ciężkich przejść znieśliśmy wszyscy, ufni w słuszność sprawy, za którą walczymy, pewni ostatecznego naszego zwycięstwa. Dziś miła sercu każdego Polaka uroczystość Gwiazdki wigilijnej zastała nas nie przy rodzinnym ognisku, ale na polu walki wśród huku i świstu kul nieprzyjacielskich. W takiej chwili, ulatując myślą ku swoim najbliższym, pamiętajcie, że Wam to właśnie przypadł w udziale najwyższy honor Polaka: bronienia ich przed wrogiem, że dla nich zarówno, jak dla siebie o lepszą walczycie dolę. Łącząc się w dniu dzisiejszym z Wami, życzę Wam i sobie, abyście nie ustając na chwilę w zapale i męstwie, w najkrótszym czasie przepędzili hordy moskiewskie z polskiej ziemi. Jednocześnie dziękuję Wam za Waszą dotyczczasową dzielną służbę w Polskich Legionach”.

Durski,  m. p.

[cytat za: A.W. Inlender, Wielka Wojna, tom II, str. 82]

 

   28 grudnia 1914 roku pułki karpackie wizytował następca tronu arcyksiążę Karol Franciszek Józef Habsburg Lotaryński, późniejszy ( a zarazem ostatni) cesarz Austro-Węgier i król węgierski.

   „Następca tronu arcyks. Karol Franciszek Józef odbył dnia 28. grudnia przegląd II. i III. Pułku legionów walczących w górach na granicy Galicyi i Węgier. Arcyksiążę udał się do najbardziej wysuniętych placówek w okopach, skąd obserwował dzielne zachowanie się żołnierzy, ich wytrwałość i zapał. Następnie odbył Arcyksiążę przegląd kompanii sztabowej trenu, artyleryi i t. d. Rozmawiał po polsku z żołnierzami, wyraził swoje najwyższe zadowolenie, a na zakończenie obdzielił kilku żołnierzy i jednego chorążego odznaczeniami za mężne zachowanie się wobec wroga, przyczem podziękował Eksc. Durskiemu i całemu sztabowi za dzielne przewodnictwo. Uroczysty ten przegląd odbył się wśród zaciętych walk, granaty i szrapnele przelatywały ustawicznie ponad głową Arcyksięcia i żołnierzy”.

[cytat za: A.W. Inlender, Wielka Wojna, tom II, str. 82]

 

Tegoż dnia Cesarz Franciszek Józef I nadał gen. Durskiemu Krzyż Kawalerski Orderu Leopolda z Dekoracją Wojenną.

 

Ostatni Cesarz Austro-Węgier Karol I Habsburg Lotaryński (Karl Franz Josef Ludwig Hubert Georg Maria von Habsburg – Lothringen) w stroju koronacyjnym na króla Węgier Karola IV (także ostatniego króla Węgrów). Błogosławiony Karol został wyniesiony do chwały ołtarzy przez Papieża – Polaka, Jana Pawła II, 3 października 2004 roku na Placu Świętego Piotra w Rzymie.

 

 

   W drugiej połowie stycznia 1915 roku legioniści z grupy wschodniej dowodzonej przez gen. Durskiego wzięli udział w tydzień bez mała trwających ciężkich walkach pod Kirlibabą. Operująca w tym rejonie (dolina Złotej Bystrzycy) rosyjska 71. dywizja piechoty  zmusiła siły austro-węgierskie do odwrotu na przełęcz Prislop (granica między Maramureszem a Bukowiną), co szczególnie mocno zaniepokoiło rząd Królestwa Węgier. Pan Stanisław Czerep, autor świetnej książki pt. „II Brygada Legionów Polskich” pisze:

 

   „Gen. Pflanzer-Baltin przerzucił na zagrożony odcinek w dniach od 12 do 16 stycznia 1915 r. wschodnią grupę legionową. Składała się ona z I, II, III batalionów 2. pułku piechoty, II i IV batalionów 3. pułku piechoty, 2. szwadronu kawalerii oraz Komendy Legionów Polskich. Wschodnia grupa legionowa liczyła 90 oficerów, 2130 żołnierzy, 4 działa i 3 karabiny maszynowe. Na froncie pod Kirlibabą po stronie przeciwnika znajdowały się: 284. pułk piechoty, dywizjon artylerii, dwie sotnie kozaków, 16 dział i 16 karabinów maszynowych. W odwodzie stał 282. pułk piechoty. Siłami rosyjskimi dowodził Polak płk Lucjan Żeligowski. […] Kontakt bojowy z przeciwnikiem nawiązano 18 stycznia 1915 r. o godz. 14.00. I batalion i 6. kompania z 2. pułku piechoty zajęły pozycje obok zabudowań dróżników, a następnie wykonały atak wzdłuż drogi, wypierając czujki 284. pułku piechoty. Atal legionistów został powstrzymany na zakręcie drogi przed Flutoricą, koło wzgórza 967, tuż przed kopalnią. […] Dowódca 54 dywizji piechoty austro-węgierskiej wydał szczegółowe dyspozycje do ataku na Flutoricę, który miał być wykonany wzdłuż szosy. Jego celem było zdobycie stanowisk przeciwnika broniących zwężenia doliny koło wzgórza 967. Mjr Januszajtis nie zamierzał jednak uderzyć frontalnie, tak jak sobie życzył jego zwierzchnik,    lecz planował przeprowadzić atak na prawym skrzydle, przez wzgórze 1276. Do wykonania tego zadania wyznaczył 2. i 4. kompanie z I batalionu 2. pułku piechoty pod dowództwem por. Stanisława Strzeleckiego i 2. baterię artylerii.

19 stycznia o świcie do pierwszej linii został przesunięty III batalion 2. pułku piechoty, który przedłużył lewe skrzydło I batalionu 2. pułku piechoty. W odwodzie pozostały trzy kompanie z II batalionu 2. pułku piechoty. We wczesnych godzinach rannych pluton ppor. Kuty wyruszył w kierunku wzgórza 1276. Za nim podążały 2. i 4. kompanie z 2. pułku piechoty pod dowództwem por. Stanisława Strzeleckiego. Marsz odbywał się w niezwykle trudnych warunkach, legioniści bowiem musieli pokonać zbocze usiane głazami oraz zwalonymi drzewami i pokryte dochodzącą do 2 m grubości warstwą śniegu.

Około godz. 12.00 obie kompanie rozwinęły się do ataku. Manewr ten wykonały już pod ogniem nieprzyjacielskim. Wzajemny ostrzał trwał przez dwie godziny. Około godz. 14.00 przeciwnik próbował obejść prawe skrzydło 2. i 4. kompanii. Zamiar ten został jednak udaremniony. O godz. 16.00 piechota rosyjska została wyparta i legioniści zajęli wzgórze 1276. Straty legionistów były znaczne. Zginął dowódca 4. kompanii por. Strzelecki i pięciu żołnierzy, jedenastu legionistów  zostało rannych. […]  21 stycznia przeciwnik próbował odzyskać utracone pozycje i zaatakował stanowiska I i III batalionów 2. pułku piechoty. Atak ten został odparty. Następnego dnia 284. i 282. pułki piechoty rosyjskiej opuściły swe stanowiska. 23 stycznia o godz. 8.00 2. pułk piechoty zajął wieś Lajosfalva i Kirlibabę. W wyniku boju pod Kirlibabą legioniści pokrzyżowali plany rosyjskie i zmusili wroga do wycofania się na północ.” (str. 87-89).

Porucznik Stanisław Strzelecki został pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana , a także odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (V klasy). Pogrzeb poległych legionistów miał miejsce 23 stycznia 1915 roku w Kirlibabie. Zostali pochowani w mogile usytuowanej przy murowanej świątyni rzymsko-katolickiej, po zachodniej stronie.

Kirlibaba, kwatera legionowa, 4 września 2017 roku. Chociaż jestem tu już po raz drugi, to trudno oprzeć się niezwykłej scenerii tego miejsca. Urzeka najbliższa okolica, ze wzgórzami przypominającymi te nasze, z Beskidu Wyspowego, z wijącą się i błyszczącą w promieniach przedzierającego się przez chmury słońca, Bystrzycą. No i ta samotna mogiła na zboczu wzgórza, oddalona kilkaset kilometrów od Ojczyzny, kryjąca prochy dwunastu polskich żołnierzy. Walczyli w polskiej formacji, pod polską komendą, w polskich mundurach, z polskim orłem strzeleckim na czapkach, choć Polski nie było jeszcze na mapach Europy. Polskę mieli w sercach. Oddali życie, by Ją wskrzesić. Może to i zabrzmiało patetycznie, ale świadomość i presja dziedzictwa historii jest w tym miejscu szczególna. Tym bardziej w bliskiej perspektywie zbliżającego się wielkiego święta, setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Kwatera została w ostatnim czasie odrestaurowana. Betonowe obramowanie mogiły jest wyrównane i pomalowane, zaś jej środek wysypany marmurowym jasnym grysem. Przy kwaterze pojawił  się nowy element wystroju, a mianowicie na maszcie wykonanym w całości z oryginalnej żerdzi drewnianej powiewają flagi: polska i rumuńska.

 

Tekst i fotografie: Marek Sukiennik

 

 

Bibliografia:

  1. Czerep Stanisław, II Brygada Legionów Polskich, Bellona, wydanie drugie, Warszawa 2007
  2. Inlender Adolf Władysław, Wielka Wojna 1914-1915, tom II, Nakładem c. i k. nadwornej księgarni Maurycego Perlesa we Wiedniu, 1916
  3. http://www.national-geographic.pl/blogi/archiwum/prislop-czyli-wycieczka-w-przeszlosc
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem