JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 02-02-2019 14:10:38,
odsłon: 76
PL
ŚLADAMI WOJENNYCH LOSÓW PISARZOWIAN
Jeśli wasza pamięć zdoła wyrwać choć cząstkę z otchłani tego, co było, to już dobrze - Czesław Miłosz

   II wojna światowa była największym konfliktem zbrojnym w dziejach ludzkości. Wśród około 60 milionów jej ofiar są żołnierze poszczególnych armii, niewinni cywile, a także członkowie ruchów oporu na terytoriach poszczególnych państw zaangażowanych w konflikt.

 

   5 września 1939 roku wojska niemieckie wkroczyły do Limanowej około 14.00.  
6 września pokazały się pierwsze patrole w Pisarzowej. o losach  mieszkańców tej wsi w czasie wojny informacji dostarczył kierownik miejscowej szkoły - Antoni Górszczyk. Był on legionistą, walczył w i wojnie światowej, brał udział w kampanii wrześniowej, podczas której walczył w armii „Karpaty”. w 1940 roku został aresztowany przez Niemców, a następnie więziony w Przemyślu. Udało mu się uciec i wrócić do domu w lutym 1941 roku.  Wstąpił do ZWZ-AK. Do końca wojny ukrywał się w lasach przed ścigającym go Gestapo. Mimo grożącego niebezpieczeństwa zaangażował się w tajne nauczanie na poziomie szkoły powszechnej. Po wojnie powrócił na stanowisko kierownika szkoły w Pisarzowej. w kronice szkoły umieścił nazwiska Pisarzowian – ofiar II wojny światowej.

 

Oto lista zaginionych i pomordowanych:

  1. Stolarz Stefan – został zamordowany w Katyniu.
  2. Lubera Antoni – poległ w czasie kampanii wrześniowej, w walkach w okolicy Tylmanowej.
  3. Górszczyk Jan – poległ w Afryce.
  4. Frączek Antoni i Jan - bracia, zostali zamordowani w Mauthausen – Gusen.
  5. Górski Władysław – został zastrzelony na Starej Wsi.
  6. Frączek Wojciech – został zastrzelony w Rdziostowie.
  7. Świerczek Stefan – został zamordowany w Starym Sączu.
  8. Pasionek Wojciech – został zamordowany w Niemczech.
  9. Zięba Józef – pracownik służby więziennej w Drohobyczu, zaginął za Sanem.
  10. Kącki Józef – zginął w Oświęcimiu.
  11. Kącki Władysław – zmarł w Niemczech.
  12. Górszczyk Jan – zaginął w Niemczech.
  13. Ciuła Anna – przemarzła, uciekając w zimie w bieliźnie przed zakładnikami.
  14. Ciuła Józef – został zastrzelony w Niemczech.
  15. Gawlik Jan – zmarł w Niemczech.
  16. Raczek Jan – został zabity przez Rosjan.
  17. Górka Ludwika - została zabita podczas nalotu w 1945.
  18. Frączek Aniela - została zabita podczas nalotu w 1945.
  19. Górski Antoni- został powieszony w Niemczech.
  20. Ciuła Stanisław - został powieszony w Niemczech.
  21. Kurtycz Janina – ofiara Holocaustu.

 

   Antoni Górszczyk sporządził też listę rodzin żydowskich zamieszkujących przed wojną w Pisarzowej, które zostały wywiezione i wymordowane:

  1. rodzina Heitlinger Laja – 2 osoby
  2. rodzina Klapprów – 6 osób
  3. rodzina Lustgartenów – 5 osób
  4. rodzina Tedergrunów – 7 osób
  5. rodzina Sztambergerów – 3 osoby
  6. rodzina Kalfusów – 3 osoby
  7. rodzina Wasserlamfów – 5 osób
  8. rodzina Tieffenbrunnerów – 6 osób
  9. rodzina Birkenbaumów – liczba ofiar nieznana

 

   TRAGICZNE LOSY BRACI

 

   Jedną z form represji stosowanych przez Niemców wobec Polaków w Generalnej Guberni  był nakaz oddania żaren. Rodzina Frączków, zgodnie z nakazem, oddała żarna. Potwierdzenie przekazania żaren Niemcom przez rodzinę poszedł podpisać w zastępstwie ojca syn Jan. w  drodze powrotnej, a było to 1 grudnia 1942 roku,  stał się świadkiem wywózki kilku osób na roboty przymusowe do Niemiec. Wśród nich znajdowała się jego sąsiadka, młoda dziewczyna, która rozpaczała i płakała. Wówczas dziewiętnastoletni Janek wstawił się za nią.  Nadzorujący akcją zwolnili kobietę, a na jej miejsce zabrali chłopaka. Pierwsza wiadomość od niego do rodziny przyszła z Krakowa, skąd za kilka dni, wraz z około 3 tysiącami  przymusowych robotników, miał być wywieziony do Niemiec.

 

 

Pierwszy z lewej: Jan Frączek, drugi - jego brat Antoni

 

 

 

Kartka pocztowa wysłana przez Jana Frączka z Krakowa

 

 

   Jednakże udało mu się uciec.  Jak wspomina jego siostra Katarzyna, urodzona w 1919 roku, wykorzystał nadarzającą się okazję, gdy pomagał przy dowozie chleba dla oczekujących na wywózkę. Dzięki pomocy życzliwych krakowian, lekarza i szewca,  powrócił do domu. Niestety, nie mógł cieszyć się w pełni zdobytą wolnością, gdyż musiał się ukrywać. w ciągu dnia przebywał w kryjówce na strychu domu rodzinnego lub chronił się w lesie. Tylko nocą wychodził z ukrycia. Jak wspomina jego siostra Katarzyna,  Jan ukrywał się do 28 sierpnia 1943 roku.  Tego dnia, a była to niedziela około godziny 23.30, Gestapo niespodziewanie otoczyło dom. Jan wraz braćmi, Antonim i najmłodszym, wówczas szesnastoletnim Stanisławem, zdążyli się  ukryć w schowku dużego pieca chlebowego w kuchni. Niemcy, chcąc wydobyć od rodziców informację o tym, gdzie ukryli się synowie, skatowali ich. Ojciec chłopców, Marcin Fraczek, stracił przytomność w wyniku uderzeń kolbami karabinów. Natomiast matka, Wiktoria Frączek, była wyzywana, bita i kopana. Niemcy w ten sposób chcieli wydobyć od niej informację o tym, gdzie ukryli się synowie, których widzieli siedzących w kuchni przez okno. Matka nie ulękła się gróźb i bicia. Wobec tego  Niemcy  rozpoczęli przeszukiwanie domu i obejścia, zerwali podłogi w sieni,  zdemolowali strych, a nawet powyrzucali sienniki z łóżek. Ponieważ nikogo nie znaleźli, odeszli. Jednak po kilku minutach powrócili i skierowali się wprost do kryjówki chłopców. Wszystkim braciom kazali wyjść i położyć się na podłodze, po czym skatowali ich szerokim rzemiennym pasem. Następnie poprowadzili  ich w kierunku Męciny, gdzie dokonali kolejnych aresztowań. Wszystkich aresztowanych Niemcy  zaprowadzili pieszo do więzienia w Nowym Sączu. 

 

   Tragicznego losu doświadczyli Jan i Antoni Frączkowie. Po dwóch tygodniach przesłuchań zostali wywiezieni do obozu w Pustkowie koło Dębicy, gdzie przebywali do lipca 1944 roku.  Pracowali tam m.in. przy wydobywaniu torfu. z  Pustkowa rodzina otrzymała oficjalny list w języku niemieckim z informacją, że synowie są zdrowi i czują się dobrze. Tymczasem, jak wynika z listów nieocenzurowanych, pisanych przez braci, warunki życia w obozie były straszne: brak snu, praca ponad siły, ciągły strach o życie i wszechobecny głód. Wiadomości te przekazywał rodzinie, zapewne z narażeniem życia, Polak pracujący w obozie.  z jego żoną osobiście kontaktowała się matka chłopaków. Wiktoria Frączek przywoziła paczki żywnościowe dla synów, które zawsze, kiedy władze obozowe zezwalały, były im dostarczane.

 

Kartka świąteczna wysłana przez braci z Pustkowa do rodziny Frączków

 

 

 

 

List nieocenzurowany wysłany z Pustkowa do domu w Pisarzowej. Korespondencja dotyczyła  m.in. paczek żywnościowych

 

   W związku ze zbliżającym się frontem wschodnim, tuż przed wkroczeniem do obozu wojsk radzieckich, więźniów  Pustkowa wywieziono w lipcu 1944 roku do  Mauthausen-Gusen,  Ravensbrück i Oranienburga. Jak ustalił po wojnie PCK, bracia Frączkowie  zostali przekazani do Sachsenhausen, komando Oranienburg, gdzie nadano im numery : 87872 i 87873. z Oranienburga rodzina otrzymała od nich ostatnią wiadomość w języku niemieckim.

 

 

Kartka pocztowa wysłana w imieniu braci przez administrację obozu w Oranienburgu
17 grudnia 1944 roku

 

   W 1945 roku powrócił z obozu towarzysz ich niedoli, pan Adamczyk , który przebywał z nimi od obozu w Pustkowie. Poinformował listownie rodzinę, że obaj bracia zostali wywiezieni do obozu w Mauthausen, gdzie 5 kwietnia 1945 roku podczas pracy w kamieniołomie zostali zastrzeleni, a ich ciała spalono.

 

   O losy braci dowiadywał się po wojnie ich kolega, jeden ze współwięźniów – Władysław Rumak, który 10 czerwca 1945 roku powrócił z Niemiec. 2 lipca 1945 roku napisał list do rodziców Jana i Antoniego, informując, że rozdzielono ich w styczniu 1945 roku. Był ciekaw, czy chłopcy też wrócili.

 

 

List Władysława Rumaka wysłany po wojnie do rodziców braci Frączków

 

   Ostateczne potwierdzenie o tragicznych losach braci, siostra Katarzyna Lupa z domu Frączek otrzymała od PCK  w1992 roku. w odpowiedzi na jej zgłoszenie otrzymała z Biura Informacji i Poszukiwań następującą wiadomość:

 

 

   W czasie II wojny światowej na Limanowszczyźnie  działała partyzantka AK:  dezorganizowano ruch kolejowy, atakowano niemieckie kolumny, podejmowano próby uwolnienia więźniów z „pociągów śmierci”, jadących do obozów koncentracyjnych.

 

   Miejscowi gospodarze zapisali piękną kartę w ruchu oporu, wspierając materialnie partyzantów, chroniąc polskich patriotów. Niejednokrotnie płacili za to najwyższą cenę.

 

   Na liście ofiar sporządzonej przez Antoniego Górszczyka znalazł się Wojciech Frączek. Przed wojną rodzina Wojciecha była zamożna. Gospodarowała na dużym gospodarstwie, które ciągnęło się od torów kolejowych do Wielkiej Góry. Posiadała dwa domy. w jednym z nich znajdującym się pod górą mieszkał na stałe syn Wojciech z ojcem. Jego starszy brat Józef, jak wspomina ich siostra Weronika Liberda, był członkiem AK. Brał udział w akcjach zbrojnych, w trakcie których zestrzelono samolot niemiecki i wykolejono pociąg okupanta wiozący zaopatrzenie na front wschodni. Do rodzinnego domu Frączków Józef często przychodził z towarzyszami broni, gdzie otrzymywał od Wojciecha jedzenie oraz informacje. Na Józefie ciążyło widmo złapania, jednakże zawsze udawało mu się uniknąć aresztowania. To sprawiło, że również Wojciech znalazł się w  kręgu podejrzanych. z tego powodu unikał  odwiedzania matki, która mieszkała w drugim domu,  położonym w centrum wsi. Pewnej niedzieli 1944 roku postanowił jednak odwiedzić ją po kryjomu. Niestety w tym czasie Niemcy penetrowali okolicę, otoczyli dom i aresztowali Wojciecha. Jako więzień polityczny przetrzymywany był  w Nowym Sączu, gdzie go torturowano. Jak  mówili świadkowie, przypalany był rozżarzonymi kolbami, a mimo to nikogo nie wydał. Po zakończeniu przesłuchań skazano go na śmierć. Potwierdzeniem wykonania wyroku jest obwieszczenie z 30 czerwca 1944 roku.

 

   Jak wspomina siostra, Weronika Liberda, po wojnie dokonano ekshumacji zwłok jej brata. Ojciec, Mateusz Frączek, samodzielnie, gołymi rękami, przeszukał masową mogiłę pomordowanych  w Rdziostowie. Odnalazł syna na samym dnie  grobu, bez rany postrzałowej. Obok niego leżał współwięzień, z raną postrzałową, z którym Wojciech miał skrępowane razem ręce. Prawdopodobnie postrzelony więzień pociągnął go ze sobą w dół i Wojciech został pogrzebany żywcem pod masą innych zamordowanych oraz przysypany wapnem i ziemią. Ojciec rozpoznał go po różańcu, który wysłano mu do więzienia w chlebie, po fragmencie swetra i charakterystycznych włosach. Został pochowany w grobowcu rodzinnym w Pisarzowej.

 

   

   Na liście ofiar narodowości żydowskiej znalazła się również Janina Kurtycz z domu Tieffenbrunner,  pochodząca z Pisarzowej. Pierwszą narodowością skazaną przez Hitlera na całkowitą zagładę w ramach „usuwania ze świata niższych ras” byli Żydzi .W Niemczech rozprawił się z nimi po dojściu do władzy, zaś plany wymordowania milionów ludzi wyznania mojżeszowego w innych krajach rozpatrywane były jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.

 

   

   Wyniszczenie Żydów w Generalnej Guberni zapowiadano już w afiszu  proklamującym ten „kraj”. Chcąc przekonać Polaków o tym jaki tu zostanie wprowadzony porządek, Hans Frank kazał umieścić sformułowanie, iż: „Dla wyzyskiwaczy żydowskich nie będzie miejsca w obszarze stojącym pod zwierzchnictwem niemieckim”.

 

   Ofiara Holocaustu, Janina Kurtycz,  urodziła się w Pisarzowej w 1912 roku. Była żoną Polaka, Józefa Kurtycza. Przed wojną rodzina mieszkała na Śląsku Cieszyńskim. Po kampanii wrześniowej Kurtyczowie  zostali zmuszeni do wyjazdu z Pielgrzymowic i przybyli do Pisarzowej. Mąż Janiny objął stanowisko kierownika szkoły. 25 sierpnia 1942 roku Janinę zabrano z domu na oczach dzieci i sąsiadów. Została wywieziona do Nowego Sącza, a stamtąd prawdopodobnie deportowana w transporcie zbiorczym do Bełżca, miejsca zagłady limanowskich Żydów.

 

 

Zdjęcie Janiny Kurtycz

 

   Ostatnim akordem II wojny światowej w Pisarzowej była ucieczka Niemców. Podczas odwrotu wysadzili w powietrze most i stację kolejową, a także podpalili kilka gospodarstw, chcąc opóźnić marsz Rosjan. Pisarzowa została wyzwolona 19 stycznia 1945 roku. Jak pisze ówczesny kierownik szkoły Tadeusz Krawczyk: „wkroczyły pierwsze oddziały sowieckie do Pisarzowej, a niemieckie oddziały znajdowały się obok stacji. Walka rozgorzała w tutejszej miejscowości dnia 19 stycznia br, przy czym uległo spaleniu kilka domów. Niemcy zostali pobici i opuścili naszą miejscowość. Władzę wojskowa objęło wojsko sowieckie w cały oczyszczonym z Niemców terenie.”

 

 

Autor: Szymon Górszczyk

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem