JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 20-11-2016 15:19:17,
odsłon: 597
PL
Polsko-węgierskie braterstwo broni w czasie Wielkiej Wojny
Poniższy krótki referat popularyzujący skrawek wspólnej historii Polski i Węgier wygłosiłem 4 października 2014 roku w Klubie Garnizonowym w Székesfehérvárze...

... będąc zaproszonym przez Muzeum Garnizonowe Székesfehérvár i Samorząd Narodowości Polskiej tego miasta na uroczystość upamiętniającą 100. rocznicę wybuchu działań wojennych na terenie Galicji. Sponsorami obchodów byli: Samorząd Miasta Székesfehérvár (Székesfehérvár Megyei Jogú Város Önkormányzata ), 43. Pułk Łączności i Wspierania Dowodzenia im. Józsefa Nagysándora (MH 43. Nagysándor József Híradó és Vezetéstámogató Ezred) oraz Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914. Niniejsza publikacja tegoż tekstu niechaj będzie zwiastunem zbliżających się obchodów 102. rocznicy Bitwy Limanowskiej, którą będziemy świętować wspólnie, i w Limanowej, i w Székesfehérvárze.

 

 

Szanowni Państwo!

 

   Dziękuję serdecznie za zaproszenie. Na dzisiejszą uroczystość przygotowałem krótki referat zatytułowany: Polsko-węgierskie braterstwo broni w trakcie działań wojennych w Galicji i na Wołyniu w latach 1914-1916, który powstał w oparciu o cytaty z pamiętników z epoki i moje zbiory odznak, odznaczeń i kart pocztowych.

   W roku 1795, po III rozbiorze, Polska została wymazana z mapy Europy na 123 lata. Gdy latem 1914 roku wybuchła wojna, zwana wtedy wojną narodów (der Völkerkrieg) lub Wielką Wojną, pojawiła się iskierka nadziei na wskrzeszenie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Komendant Józef Piłsudski, twórca Legionów Polski, polskiej siły zbrojnej sformowanej u boku Austro-Wegier, wyruszył na czele swych oddziałów na pola bitewne wojny światowej, by orężem wyrąbać nowe granice Polski. Setki tysięcy Polaków, mieszkańców kraju koronnego Galicji i Lodomerii, poddanych Najjaśniejszego Pana Cesarza Franciszka Jozefa I, powołanych do cesarsko-królewskich pułków armii wspólnej (Gemeinsame Armee – k.u.k. Armee), Landwery i Landszturmu, wprawdzie pod obcymi sztandarami, poszło w pole na śmiertelny bój z odwiecznym wspólnym wrogiem.

   Na pamiątkowej odznace 10. elitarnej dywizji kawalerii z Budapesztu, której trzon stanowiły trzy pułki cesarsko-królewskich huzarów rekrutujących się głównie z Węgrów: 9.regimentu huzarów grafa Nádasdy z Sopronia, 10.regimentu huzarów z Székesfehérváru i 13.regimentu huzarów Jazygów i Kumanów z Kecskemétu, a także 12. pułk ułanów, widnieją pola bitewne z czasów Wielkiej Wojny. Na centralnym miejscu umieszczono napis Limanowa. Ponadto są wymienione: Szczurowa. Stanisławów, Kulke, Okna.

   Bitwa Limanowska, która rozegrała się w grudniu 1914 roku, to sztandarowy przykład polsko-węgierskiego braterstwa broni. Limanowa i wzgórze Jabłoniec, które spłynęło drogą krwią węgierskich huzarów, na trwałe wpisały się w historię obydwu narodów. Tu, w Galicji Zachodniej, Węgrzy bronili bram Karpat, natomiast Polacy, mieszkańcy Galicji, bronili swoich gospodarstw i dobytku przed inwazją Moskali.

    Przełom jesieni i zimy 1914 roku. Zła sytuacja militarna na froncie północnym monarchii naddunajskiej spędzała sen z powiek Szefa Sztabu Generalnego feldmarszałka Franza Conrada von Hötzendorfa i jego sztabowców. Zakończona niepowodzeniem i klęską armii Dankla pod Dęblinem październikowa operacja ofensywna Wisła – San sprawiła, że – wobec miażdżącej przewagi sił rosyjskich – armie monarchii Austro-Węgier kontynuowały w listopadzie generalny odwrót na linie rzek: Nidy, Białej i Dunajca. Straty po obu stronach były znaczne i wynosiły blisko 40% stanów osobowych. Conrad wyznaczył ostateczną linię obronną w oparciu o Wisłę i Nidę na północy i grzbiety Beskidów i Karpat na południu, zagradzającą Moskalom drogę na bramy Karpat, i dalej – na Czechy, Węgry i Śląsk. Gdy 14 listopada gen. Płaton Aleksiejewicz Leczycki wraz ze swoją 9. Armią pojawił się na przedpolach Twierdzy Kraków, wydawało się, że utrata Galicji jest już przesadzona i droga na Śląsk, Pragę, Wiedeń i Budapeszt będzie otwarta. Na pomoc Leczyckiemu pospieszył gen. Radko Dimitriewicz Dimitriew, którego 3. Armia atakowała Kraków od strony Wieliczki, Gdowa i Dobczyc. Z zamiarem obejścia Twierdzy Kraków na kierunku południowym i wyjścia na przełęcze karpackie sposobił się gen. Aleksiej Aleksiejewicz Brusiłow na czele 8. Armii, zajmując Nowy Sącz i Limanową. Realizując genialny plan Conrada von Hötzendorfa, na styk armii carskich: 3. i 8., uderzył 2 grudnia siłami grupy armijnej (osiem dywizji piechoty, w tej liczbie jedna pruska, oraz silny korpus kawalerii) gen. Josef Roth. Tak rozpoczęła się Bitwa Limanowska, która ostatecznie powstrzymała rosyjską ofensywę „walca parowego”. Operujący w bitwie korpus kawaleryjski gen. dywizji barona Gyuli Nagy’a, złożony z 11. dywizji kawalerii honvedu z Debreczyna, 6. dywizji kawalerii z Jarosławia oraz z 10. dywizji kawalerii z Budapesztu, wsparły trzy bataliony (I, III i V) I Pułku I Brygady Legionów Polskich wraz z ułanami rotmistrza Beliny-Prażmowskiego i artylerią kapitana Brzozy-Brzeziny, dowodzone osobiście przez Komendanta Józefa Piłsudskiego. Tu w Galicji, na Podhalu, węgierscy huzarzy i polscy ułani, wspólnym czynem zbrojnym i przelaną krwią pisali kolejne piękne karty w dziejach naszych zaprzyjaźnionych narodów. Pierwszy sukces legionistów, jakim było wzięcie do niewoli w Chyszówkach całego szwadronu carskich ułanów wraz z pięcioma oficerami, sprawił, że z gratulacjami pospieszyli do Komendanta dowodzący tu oficerowie. Piłsudski ulokował swój sztab na plebanii w Jurkowie, gdzie gnani ciekawością, niezwłocznie zjawili się austriaccy generałowie. Prawdziwym pośród nich wyjątkiem okazał się dowodzący całym odcinkiem gen. Nagy, będąc „zupełnie nieuprzedzonym do takiej formacji, jak Legiony”. W nagrodę przydzielił Polakom oddział karabinów maszynowych i 3.baterię artylerii górskiej pod dowództwem por. Meissnera, co wydatnie wzmocniło siłę ogniową Brygady. Wincenty Solek, niespełna dwudziestoletni ułan ze szwadronu Beliny, tak wspomina epizody kampanii podhalańskiej: 23 XI. Z Chabówki do Mszany Dolnej idziemy szosą zamiecioną przez wiatr, dlatego cały czas prawie pieszo, bo konie się ślizgają. Spotykamy idące z tamtej strony od dawna nie widziane tabory austriackie i większy oddział honwedów. Gdy mijamy się, oni zaczynają krzyczeć „Éljen Lengyel”, co znaczy „Niech żyją Polacy”, na co my im ze szczerego serca odpowiadamy: „Éljen batiary!” zmieniając słowo Madziary na batiary, jedynie z przekory i dla dowcipu, nie zaś dlatego, by Węgrzy nie cieszyli się naszą sympatią – owszem, z Austriaków oni jedyni poza polskimi pułkami. W Pamiętniku Wincentego Solka nieco dalej odnajduję zapis: 9 XII. Po krótkim śnie, niewyspany i zmęczony, wychodzę na dwór. Dziesięciowozowy nasz tabor stoi na plebańskim podwórzu. Miasteczko Tymbark zapchane honwedami i taborami, w stronie Limanowej dudnią armaty, a szosą przechodzącą środkiem miasteczka maszerują w tamtym kierunku bataliony austriackie. Wracając spotykam na podwórzu plebana, księdza prałata, miłego staruszka, który biorąc mnie pod rękę powiada: „Pokażę panu polskiego Węgra, czy też raczej węgierskiego Polaka”. Podeszliśmy do honweda, takiego samego Węgra jak i jego koledzy, który nie mówi, ani nie rozumie po polsku, nazywa się jednak Grabowski, bo jest prawnukiem polskiego emigranta z 1848 roku. Chichot historii? Grabowski -Madziar o polskich korzeniach, potomek Polaka-ochotnika walczącego niegdyś w Wiośnie Ludów o wolność Węgier, i Sołek - Polak z zaboru rosyjskiego. Oto dwaj towarzysze broni, rzuceni przez wichry wojny na ziemię limanowską w pamiętnym roku 1914, do wspólnej walki o wskrzeszenie Ojczyzny przodków.

   Kukle nad rzeką Styr, na froncie wołyńskim, to kolejne pole bitewne z prezentowanej wcześniej odznaki. W drugiej połowie października 1915 roku, kontrofensywa wojsk rosyjskich przełamała obronę wojsk Austro-Węgier nad Styrem. 21 października 1. i 6. pułk piechoty Legionów Polskich powstrzymał natarcie Rosjan pod Jabłonką. 22 października żołnierze polscy z I i III Brygady Legionów, razem z 10. dywizją kawalerii, wyparli Moskali z okopów pod Kuklami. Ciężkie walki, w tym ataki na bagnety, trwały trzy dni. Zakończyły się sukcesem. Rosyjska ofensywa pod Kuklami została powstrzymana. Także tutaj, na Wołyniu, węgierscy kawalerzyści i polscy legioniści, walcząc ramię w ramię, przelewali wspólnie krew. Andrzej Strug, legionista - ułan Beliny-Prażmowskiego, tak wspomina Węgrów, towarzyszy broni:

Jeden Węgier, z pułku huzarów, stojącego obok nas, uplótł mi śliczną bransoletę ze sierści, którą wyciąłem z grzywy Lucynie. Tę rzewną pamiątkę będę nosił do samej śmierci.

Lucyna to imię konia autora wspomnień. Kobyła padła od kul Moskali podczas wcześniejszej bitwy, nad rzeką Koprzywianką, w maju 1915 roku.

   Motyw towarzyszy broni, huzara i ułana, Wegra i Polaka, wykorzystałem rok temu, na wzgórzu Jabłoniec, kiedy burmistrz Miasta Limanowa pan mgr inż. Władysław Bieda powierzył mi, i mojemu Stowarzyszeniu, organizację uroczystości upamiętniającej 99. rocznicę Bitwy Limanowskiej. Uroczyste obchody uświetniła swoją obecnością kilkunastoosobowa rządowa delegacja węgierska z Ministerstwa Obrony Narodowej na czele z panem generałem brygady Istvánem Kun Szábo, dowódcą Brygady Garnizonowej Armii Węgierskiej w Budapeszcie. Obecny był także pan Albert Muhr, wnuk pułkownika Othmara Muhra, bohaterskiego dowódcy cesarsko-królewskich huzarów grafa Nádasdy'ego z Sopronia. Węgierską flagę z należnym ceremoniałem wojskowym uroczyście podnieśli na maszt wspólnie węgierski huzar i polski ułan. Historia zatoczyła koło.

 

Dziękuję Państwu za uwagę.

 

Autor: Marek Sukiennik

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem