JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 23-01-2017 22:00:16,
odsłon: 689
PL
JEDYNKOWE JASEŁKA
Tradycyjnie, tytułem wstępu, słów kilka o genezie jasełek. Etymologia odsyła nas do staropolskiego słowa jasło (jeszcze wcześniej słowiańskiego: jesło), oznaczającego żłób.

   Pierwszych śladów ikonograficznych -  charakterystycznych dla szopki - znawcy tematu doszukują się na sarkofagach pierwszych chrześcijan w rzymskich katakumbach z początku III wieku. Żłóbek betlejemski to dla chrześcijan symbol niezwykłej czci i kultu. Święta Helena, matka cesarza Konstantyna I Wielkiego, już w pierwszej połowie IV wieku ufundowała w Betlejem Bazylikę Narodzin Chrystusa. Józef Szczypka w „Kalendarzu polskim” (notabene świetna lektura do poduszki) pisze: „ … już we wczesnym Średniowieczu „złobecek” ogrzewały wół i osioł, przywykło się je bowiem łączyć z Bożym Narodzeniem, mimo, że nic o nich nie wspominają Mateusz i Łukasz, dwaj ewangeliści piszący o tym zdarzeniu. Wołu i osła wprowadził także do betlejemskiej szopy święty Franciszek z Asyżu, uzyskawszy zgodę papieża Honoriusza, aby te poczciwe stworzenia występowały w jasełkach. Jasełka powstały w XIII wieku i są właśnie pomysłem Poverella. Zrodziły się w jego promiennej wyobraźni, rozgrzanej pasją aktorstwa, jaką przecież żywią wszyscy Włosi, i wnet zyskały naśladowców w całej Europie. Zrazu wśród kleru, po kościołach i klasztorach, a później także u innych miłośników teatru o pobożnych treściach, którzy czasem nader prostodusznie popuszczali wodze apokryficznej fantazji. Podobno u nas jasełka (nazwa pochodzi od jaseł, jak dawniej nazywano żłób) wystawiano jeszcze na dworze błogosławionej Kingi”. Gwoli przypomnienia, węgierska królewna Kinga (Kunegunda), żona księcia  krakowsko-sandomierskiego Bolesława V Wstydliwego, urodziła się 5 marca 1234 roku w Ostrzyhomiu, a zmarła 24 lipca 1292 roku w Starym Sączu. Kinga była trzecią z kolei córką króla Wegier Beli IV z dynastii Arpadów i jego żony Marii, córki cesarza bizantyjskiego Teodora I Laskarisa. Ciotką Kingi była święta Elżbieta z Turyngii. Pochodziła zatem ze znakomicie ustosunkowanej na europejskich monarszych dworach rodziny królewskiej. Wspomniany wcześniej inicjator jasełek, święty Franciszek z Asyżu, wystawił pierwszą żywą szopkę w roku 1223, w niewielkiej grocie koło Greccio. Chociaż brak jakichkolwiek pisanych relacji o polskich szopkach z tego czasu, trudno tak po prostu  zanegować „jasełkowe” sprawstwo świętej Kingi, tym bardziej, że była tercjarką (wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka). 16 czerwca 1999 roku, w Starym Sączu, podczas swojej przedostatniej pielgrzymki do Polski, Papież św. Jan Paweł II wyniósł Kingę do chwały ołtarzy, dokonując jej kanonizacji. Tenże ciekawy węgierski wątek w polskiej tradycji jasełek zasługiwał – według mnie – na szczególne uwypuklenie. W cytowanym wcześniej „Kalendarzu polskim” Józefa Szczypki czytamy dalej: „Ale jasełka miały w końcu własne teksty i własny styl inscenizacyjny, a wreszcie niezmierne powodzenie u wszelakiej publiczności. Stały się teatrem najbardziej masowym i lubianym, a przy tym teatrem, w którym sprawy Boskie zawsze łączyły się wyraziście z ziemskimi, niby błysk gwiazdy, gdy spadał raptownie na kraśne lica pasterzy czy z tym samym gorejącym niepokojem oświetlał wołu przy drabinie z sianem. Tej ziemskości dostało się z czasem tak wiele za święty próg Stajenki, że zaczęto krzywić się na ów nadmiar i traktować coraz bardziej świeckie sceny jak chwasty o trujących smakach, a potem usuwać jasełka z kościołów. W 1711 roku biskup Czartoryski zabronił urządzać je w świątyniach warszawskich, ...”.  Tak więc bywało to z jasełkami różnie, ale pora wrócić do tematu zasygnalizowanego w tytule. Będąc zaproszonym przez Panią Dyrektor Zespołu Szkół Samorządowych nr 1 im. Marii Konopnickiej w Limanowej mgr Kazimierę Ziębę, udałem się w niedzielne słoneczne popołudnie 22 stycznia 2017 roku do Limanowskiego Domu Kultury na JEDYNKOWE JASEŁKA, przygotowane przez uczniów, rodziców i nauczycieli z ZSS nr 1. Oddaję głos organizatorom:

 

„Od wielu lat w limanowskiej Jedynce odbywały się przed Świętami Bożego Narodzenia jasełka. Co roku byli inni wykonawcy, zmieniali się reżyserzy, ale zawsze główne role grali uczniowie. W tym roku było inaczej. Nauczyciele postanowili przygotować niespodziankę dla społeczności szkolnej i zaproszonych gości. Zdecydowali, że przygotują jasełka, nie będziemy wspominać, czyj to był pomysł! Reżyserią i wyborem scenariusza zajęła się mgr Aneta Jedynak. Mgr Grażyna Nowak rozdzieliła role, do współpracy zaproszono również Rodziców oraz Uczniów. Zaczęły się próby, dobrze że szkoła ma salę teatralną. Każdy myślał o dekoracji i strojach - wszystko musiało być zaakceptowane przez Panią Reżyser i oczywiście cały zespół. Na próbach było bardzo wesoło, ale nadszedł dzień premiery. Trema ogarnęła wszystkich, lecz trzeba było rozpocząć. Dalej już wszystko poszło sprawnie. Na scenie pojawili się aniołowie (Grażyna Nowak, Marta Oleksy, Alicja Woźniak, Kazimiera Zięba), Maria (Anna Skrzekut) i Józef (Bogusław Bieda - zapuścił specjalnie brodę), pastuszek (Michał Skrzekut), który dał schronienie świętym Rodzicom, pasterze i pasterka (Marta Kasińska, Anita Pilawska, Wiesława Joniec, Halina Ryś) Herod (Marek Ziobrowski - broda specjalnie zapuszczona) z żoną Herodową ( Joanna Dutka), kanclerz (Dorota Gurba), diabeł (Ewa Łabuz), śmierć (Joanna Biernat), Kacper, Melchior, Baltazar (Marta Hebda, Agata Stypuła, Anna Zięba) i dzieci (Natalia Mruk, Zuzia Kuna, Julka Wojtas i Filip Waligóra). Wszystkie sceny zostały wzbogacone elementami prezentacji i kolędami w wykonaniu chóru ślicznych aniołków i solistek: Ani Wygody, Gabrysi Filipiak, Emilki Ryś, Martyny Sukiennik i Oli Zapały. Zaśpiewała również pani Aneta Jedynak. Pomocą techniczną służyli mgr Agnieszka Tokarczyk-Palej oraz Patryk Śliwa.  Scenografię zaprojektowała p. Aneta oraz mgr Magdalena Wójtowicz.”

 

   Punktualnie o godz.13.30, śnieżni Anieli do nas sfrunęli, a dokładniej, na wyświechtane deski sceny LDK-u, i spektakl się rozpoczął przy wypełnionej po brzegi sali widowiskowej. Nie będę się silić na pisanie recenzji, jako że, po pierwsze, nie jestem krytykiem, po wtóre, trzeba było po prostu przyjść i obejrzeć, a po trzecie, mógłbym być posądzonym o brak obiektywizmu. Powiem tylko jedno, a mianowicie chwała Bogu, że się jeszcze ludziom chce coś robić, ponad to, co muszą (drzewiej mówiono: pro publico bono). Wyobrażam sobie te dziesiątki, a raczej setki godzin (zsumowanych, zważywszy na ilość osób zaangażowanych w spektakl) „stracone” na pisanie scenariusza, przygotowanie scenografii, wyszukiwanie i adaptację strojów, próby, dojazdy, itd. Przez scenę jak w kalejdoskopie przewijały się postacie charakterystyczne dla jasełek: władcze Anioły (jeden z wielkim ognistym mieczem, to Archanioł Gabriel, Dyrektorujący reszcie Aniołów), pastuszkowie, Król Herod, Trzej Magowie, Święta Rodzina, Śmierć z kosą, chóry anielskie. Jak wiadomo, konwencja szopki daje przyzwolenie na obraz w „krzywym zwierciadle” w odniesieniu do lokalnej społeczności. Nie obyło się zatem bez żartów i przytyków, wbijanych szpileczek, a nawet rozbudowanych skeczy. O dziwo, a raczej o zgrozo, prym w tej materii wiedli Anieli! Była  mowa m.in.: o lokalnym możnowładcy imieniem Władysław (?), nader skąpo wydatkującym ze swojego skarbca, i o tajemniczym Zegarmistrzu Światła Purpurowym (?), kojarzącym się ze staaarym przebojem pana Tadeusza Woźniaka z początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Przy tej okazji Anioły zarzekały się, iż nie noszą zegarków, jednakże wydało się, że jeden z nich na pewno takowy czasomierz miał na rączce. No cóż, wygląda na to, iż w niebie też się coś niecoś zmienia. Trwająca półtorej godziny zabawa była pyszna, czego potwierdzeniem były długotrwałe owacje na koniec spektaklu. Reprezentująca magistrat pani Przewodniczaca Rady Miasta mgr Jolanta Juszkiewicz złożyła na ręce Pani Dyrektor mgr Kazimiery Zięby serdeczne podziękowania organizatorom i wykonawcom Jasełek, podkreślając wielce budujący aspekt tegoż przedsięwzięcia, a mianowicie wspólny wysiłek i zaangażowanie całej wspólnoty szkolnej: dyrekcji, grona pedagogicznego, uczniów i rodziców.

Rzeczywiście, inicjatywa godna pochwały i powielenia.

 

   Bibliografia:

  1. Józef Szczypka, Kalendarz polski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984
  2. http://zss1limanowa.edupage.org/news/#675

 

                                                                                                                            Marek Sukiennik

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem