JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 13-06-2017 19:57:08,
odsłon: 659
PL
Fehéregyháza - na polu bitwy z 1849 roku, w której poległ Sándor Petőfi.
Śladami gen. Józefa Bema po Siedmiogrodzie.

[...]

Szukać naszych mogił cienia
Przyjdą synów naszych syny.
Klękną młode pokolenia,
Błogosławiąc ojców czyny.
Przysięgamy! Ty nad nami,
Boże sam!
Nigdy już niewolnikami
Nie być nam.

 

Petőfi Sándor, „Pieśń Narodowa” (węg. Nemzeti dal), fragment, tłum. Julian Wołoszynowski

 

   Podążając starym znanym szlakiem na Braszów (trasą E 60), wjeżdżając do Siedmiogrodu (węg. Erdély) przez Oradeę (węg. Nagyvárad, niem. Großwardein, po polsku to Wielki Waradyn) , dalej mijając Cluj-Napocę (węg. Kolozsvár, niem. Klausenburg ), Târgu Mureș (węg. Marosvásárhely, niem. Neumarkt am Mieresch) ), i wreszcie Sighișoarę (węg. Segesvár, niem. Schäßburg), warto za Szegeszvarem (niespełna osiem km) zatrzymać się w niewielkiej miejscowości Albesti, której węgierska nazwa brzmi Fehéregyháza. Jest to jedno z ważniejszych miejsc na szlaku walk rewolucyjnej węgierskiej Armii Siedmiogrodzkiej dowodzonej przez gen. Józefa Zachariasza Bema (Bem apó) w trakcie Wiosny Ludów i Powstania Węgierskiego 1848-49, a zarazem kawałek wspólnej historii Polski i Węgier ( w powstańczej armii Siedmiogrodu i Banatu walczyło kilkuset żołnierzy polskich – tzw. Legion Polski Bema). Na równinnych polach Fehéregyháza, niemal u rogatek Segesváru, miała miejsce 31 lipca 1849 roku jedna z większych bitew kampanii siedmiogrodzkiej, w wyniku której Armia Siedmiogrodzka dowodzona przez Ojczulka Bema zmuszona była ustąpić wobec  przeważąjących sił imperialnej interwencyjnej armii carskiej  w sile V korpusu piechoty, dowodzonego przez generała majora Aleksandra Nikołajewicza von Lüdersa (późniejszego - od listopada 1861 do czerwca 1862 roku - Namiestnika Królestwa Polskiego, hrabiego). Tydzień później – 7 sierpnia 1849 roku - Lajos Kossuth, sprawujący urząd prezydenta-gubernatora Węgier, przewodniczący Krajowego Komitetu Obrony Ojczyzny, mianował gen. Józefa Bema naczelnym wodzem armii węgierskiej. Bolesną stratą dla Rosjan była śmierć we wspomnianej bitwie generała majora Grigorija Jakowlewicza Skariatina. Natomiast naród węgierski poniósł jeszcze bardziej dotkliwą stratę, a mianowicie w ferworze walki pod Fehéregyháza zginął (zaginął bez śladu) król romantycznych poetów węgierskich Sándor Petőfi, przywódca Towarzystwa Dziesięciu, autor poetyckiego manifestu i hymnu Rewolucji 15 Marca - „Pieśni Narodowej”, major honwedów, adiutant i przyjaciel gen. Bema.

   W archiwalnym numerze (NR 15 Rok IV) Kuryera Literacko-Naukowego (Bezpłatny dodatek do Nru 100-go „Ilustr.Kuryera Codziennego z dnia 11-go kwietnia 1927 r.) odnalazłem ciekawy artykuł pt. „Przyjaźń Bema z Petőfim”. Cytuję poniżej fragment artykułu traktujący o przyjaźni między polskim generałem i węgierskim poetą:

   „Prócz sukcesów wojennych zadzierżgnęły się i inne więzy łączące w sposób nierozerwalny nazwisko generała polskiego z jego drugą ojczyzną Węgrami, a mianowicie ścisła i zażyła przyjaźń Bema z największym poetą węgierskim Aleksandrem Petőfim. Stosunek tych dwu niezwykłych , nacechowany ojcowską życzliwością ze strony Bema a synowskim przywiązaniem Petőfiego znalazł oddźwięk w rozlicznych utworach poetyckich, listach prywatnych, apologetycznych artykułach dziennikarskich, wyszły z pod pióra Petőfiego, przyczem zaznaczyć należy, iż Bem był jedynym wodzem opiewanym przez poetę węgierskiego.

   Petőfi miał sposobność po raz pierwszy zetknąć się z generałem w październiku 1848 r., gdy Bem bawił w Peszcie. Od tego czasu usilnym pragnieniem poety było walczyć pod komendą jego a pragnienie to wkrótce zostało zrealizowane. W styczniu 1849 r. Petőfi, zgłosiwszy się do Bema, został przez niego przyjęty nadzwyczaj przychylnie a zarazem otrzymał nominację na przybocznego adjutanta generała.

   Bem poznał się wkrótce na wybitnym talencie poety i oceniwszy znaczenie, jakie posiadała jego poezja dla walczących Węgier, starał się go trzymać jak najdalej od pola walki, wierząc, że Petőfi lepiej przysłuży się ojczyźnie piórem, niż żelazem. Często też bezpośrednio przed przewidzianem krwawszem starciem wysyłał go w charakterze kurjera zdala od siebie, zwłaszcza że zapalony poeta, niepomny niebezpieczeństw zapuszczał się w najgorętszy wir walki. Zarazem wzrastało uwielbienie Petőfiego dla Bema. Częsta styczność z generałem umocniła Petőfiego w przekonaniu, że Bem jest idealnym wcieleniem bezinteresownego bojownika o wolność o kryształowym charakterze, a zarazem znakomitym wodzem, umiejącym sobie jednać miłość podwładnych. Już w pierwszych dniach swojego pobytu wyrysował poeta profil generała, który Bem własnoręcznie podpisał. Z tą cenną pamiątką Petőfi nigdy się nie rozstawał.”

 

Gen. Józef Bem na karcie pocztowej

 

 

 

   W tymże artykule jest też fragment poświęcony bitwie pod Fehéregyháza i śmierci Petőfiego:

„Dnia 31 lipca 1849 r. rozegrała się bitwa pod Fehéregyháza. Bem, przewidując wobec wielokrotnej przewagi wojsk rosyjskich klęskę, zabronił poecie, by z nim wyruszał, Petőfi jednakowoż rozkazu nie posłuchał. Zaraz na początku bitwy zginął moskiewski generał Skarjatin, trafiony pociskiem wymierzonym ręką Bema. Przez dłuższy czas ważyły się losy bitwy. Pod wieczór jednak Moskale, zauważywszy nikłość sił Bema, otoczyli maleńką jego armję, wybijając ją prawie do nogi. Zginął Petőfi, a Bem ranny cudem uniknął śmierci. Pierwsze pytanie Bema dotyczyło Petőfiego. Głuche milczenie otoczenia było jedyną odpowiedzią. Generał domyśliwszy się, że Petőfi zginął, czynił sobie wyrzuty, uważając się za sprawcę śmierci Petőfiego.”

   W niewielkiej książce pt. „Petőfi Aleksander, Król Poetów Węgierskich, w życiu i poezji” autorstwa Plato v. Reussnera, wydanej nakładem autora w roku 1898 w Warszawie (za przyzwoleniem carskiej cenzury), na stronach:65-66 czytamy:
„Według sprawozdań austryackiego komisarza wojennego w r. 1849, barona Heydt, znaleziono zwłoki honweda, przeszytego na wylot lancą. Znaleziono przy nim wiele papierów ważnych, treści urzedowej, co naprowadzało na domysł, że musiał być oficerem. Lecz ponieważ był prawie zupełnie nagim, to jest po zabiciu obdarty z odzieży, więc trudno się było domyśleć jego stopnia. Dowodów zaś co do osoby jego nie znaleziono przy nim. Z opisu rysów twarzy i całego ciała można tylko przypuszczać, że owym zabitym honwedwm musiał być Petőfi. Czy jednakże tak jest lub nie, trudno osądzić. W każdym razie szkoda tego człowieka, który w samym zaraniu, w najpiękniejszym kwiecie, bo w 25-ym roku życia pogrzebał swój talent, skarb nieoceniony, a osierocił kraj swój rodzinny i poezyę w ogóle. Nikt go nie widział konającym, nikt nie widział zwłok jego, tak lamentował przyjaciel jego, Maurycy Jokaj, tak lamentowały całe Węgry, a żałość ich podzielał także cały świat cywilizowany.”

   Pan profesor István Kovács w swojej świetnej książce pt. „Polacy w węgierskiej Wiośnie Ludów 1848-1849” (Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 1999) tak oto – w charakterystycznym dla siebie poetyckim stylu - odnosi się do legendy tajemniczej śmierci wieszcza (str. 264):

„Najwięcej bodaj legend odnosi się do Bema i jego działalności, dotyczy zatem armii siedmiogrodzkiej. Wiele spośród nich spowija tragiczną postać adiutanta polskiego dowódcy, majora Sándora Petőfiego, który zniknął bez śladu w huku dział bitwy szegeszwarskiej, przy akompaniamencie grzmotów i błyskawic najprawdziwszej burzy. Krwawe dzidy Kozaków niby oszalałe wskazówki kompasu zwracają się we wszystkie strony świata, znacząc kierunek ostatniej drogi Petőfiego.”

Kozacy, rozwścieczeni śmiercią swojego generała i pałający żądzą zemstą, z niezwykłą bezwzględnością wyłapywali i uśmiercali po bitwie honwedów, którzy nie zdołali w porę ujść z pola walki. Taki też los najprawdopodobniej spotkał Petőfiego. Tak to już jest, że w takich tajemniczych okolicznościach, gdy świadkowie i dokumenty milczą, zwykle rodzi się legenda.

   Z jaką estymą Węgrzy odnosili się do Bem apó, świadczy m.in. poniższy krótki cytat:

   „W marcu 1949 roku w Szeben gen. Bem od delegacji Rządu Węgier otrzymał specjalnie ustanowiony przez parlament węgierski Order Wielki z Gwiazdą. Środek Orderu przyozdabiał największy diament wyjęty z narodowego symbolu Korony Świętego Stefana. Miejsce po owym diamencie zastąpiła złota blaszka z wyrytym napisem Józef Bem. Wręczając Order, przewodniczący delegacji pułkownik Németh powiedział: Nie jestem mówcą, a nawet gdybym nim był, nie w tej chwili pięknie przemawiać. Niech więc Pan pozwoli ucałować mi swoją rękę, która krwawiła za moją ojczyznę - po czym stary wojownik węgierski ucałował dłoń generała, a następnie odczytał słowa Naczelnego Wodza, Kossutha, któty tak pisał: Ojczyzna moja uznaje Pańskie wielkie zasługi Generale, jest Panu winna dozgonną wdzięczność i będzie sobie uważała za obowiązek dowieść tego także czynem. Imię Twoje zespolone z historią węgierską zawsze będzie chlubą jej kroniki”.( cytat z: http://www.polonia.hu/index.php/pl/hirek/3447-spotkanie-przy-tablicy-j-bema)

 

 

Poniżej: Bem apó na węgierskiej karcie pocztowej z 1974 roku

 

 

 

   Wjeżdżając do Fehéregyháza (Albesti) od  Segesváru drogą E 60, należy skręcić w prawo ku widocznej z dala wieży kościelnej. Mauzoleum Petőfiego znajduje się w pięknym zadbanym parku vis a vis świątyni. W niewielkim trzyizbowym muzeum sporo pamiątek z epoki; dokumenty, litografie, sztandary, uniformy, itp. oraz makieta prezentująca bitwę pod Fehéregyháza. Na jednej z poniższych fotografii widać odtworzoną  na makiecie scenę śmierci Petőfiego, gdy spieszonego (po utracie wierzchowca) poetę dopadają Kozacy i przeszywają piką. Teren pod cmentarz-mauzoleum, kryjący prochy poległych w bitwie żołnierzy, przekazała w XIX wieku hrabina Luiza Haller. Po I wojnie światowej, na mocy tzw. Traktatu Pokojowego z Trianon (4 czerwca 1920 roku – Pałac Grand Trianon w Wersalu), który był ciosem i traumą po dziś dzień dla Węgrów, Siedmiogród znalazł się w granicach Królestwa Rumunii. Od 1950 roku mauzoleum w Fehéregyháza jest w jurysdykcji Muzeum Historycznego w Szegeszwarze. Opiekę nad parkiem i muzeum sprawują rodziny węgierskie zamieszkujące okolice Fehéregyháza. Co roku, w ostatnią niedzielę lipca, mają tu miejsce uroczystości patriotyczne, upamiętniąjące Petőfiego i bitwę. Nieco dalej na wschód, przy głównym trakcie E 60, po prawej stronie znajduję się jeszcze jedno miejsce upamiętniające  Petőfiego, obelisk z popiersiem poety.

 

 

Tekst i fotografie: Marek Sukiennik

Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem